Hazz,
dzisiaj są Twoje urodziny. To już dwudzieste pierwsze. Czasami nie mogę uwierzyć, jak szybko ten czas ucieka. Odkąd skończyłeś siedemnaście lat, co roku piszę do Ciebie list i nie wyobrażam sobie, by teraz mogło by być inaczej, choć zapewne jestem ostatnią osobą, od której chciałbyś czytać dziś życzenia. Mógłbyś chociaż spróbować? Proszę, bardzo mi na tym zależy.
Zanim przejdę do sedna, chciałbym napisać Ci, że niczego w życiu tak bardzo nie żałuję, jak tego, że dokładnie rok temu spieprzyłem Twoje urodziny. Tak naprawdę nie tylko urodziny, bo spieprzyłem naszą przyjaźń, nasz związek, nasze wszystko. Wszystko, co miało dla mnie jakiś sens. Wiem, że nigdy mi nie wybaczysz, nie zamierzam Cię o to prosić, bo zupełnie Ci się nie dziwię, Harry. To, co zrobiłem, jest niewybaczalne. Zwątpiłem w nas, mimo że każdego dnia dawałeś mi poczucie, że kochasz mnie jak nikogo innego. Wiedziałem, że jestem najważniejszy, powtarzałeś mi to niemalże codziennie. I czasami mówiłeś, że będziesz powtarzał mi to do znudzenia, jednak szczerze mówiąc, te słowa nigdy mnie nie nudziły. Zawsze sprawiały, że czułem się bezpieczny i spokojny, bo cholera, Harry, wierzyłem Ci. Nie masz pojęcia, jak okropnie tęsknię za chwilami, kiedy trwałem w Twoich ramionach, za najwspanialszymi pocałunkami, naszymi dłońmi splecionymi ze sobą, długimi wieczorami przy herbacie czy gorącej czekoladzie z piankami, sposobem w jaki uśmiechałeś się do mnie, śmiałeś się ze mnie, pocieszałeś mnie. Za tym, jak się kochaliśmy w naszym łóżku. Z dnia na dzień brakuje mi Ciebie coraz bardziej i nie potrafię sobie z tym poradzić. Próbowałem. Wydawało mi się, że życie bez Ciebie będzie łatwiejsze, każdy z nas znajdzie sobie drugą połówkę, z którą nie będzie musiał się ukrywać. Byłem pewien, że to się uda, wiesz? Do dziś pamiętam ten przeklęty wieczór, kiedy prosiłeś mnie, bym Cię nie zostawiał. I kurwa, gdybym wtedy wiedział, że przytulam Cię po raz ostatni, nigdy bym Cię nie puścił. Znowu drżą mi ręce, więc przepraszam za pismo... Byłem nieugięty i udawałem, że to mnie nie obchodzi, że Ty mnie nie obchodzisz, jednak uwierz mi, że łzy w Twoich oczach uświadomiły mi szybko, że jest inaczej. Mimo to odszedłem. Tak właśnie postępują tchórze, a ja z całą pewnością do nich należę.
Chciałbym Ci życzyć, abyś się nigdy nie zmieniał, bo jesteś naprawdę wspaniałą osobą. Nigdy nie poznałem nikogo o równie dobrym sercu co Ty, Harry. Sława Ciebie jedynego nie zmieniła. Wciąż sam nosisz walizki, robisz sobie kawę, chodzisz do sklepu. Dla naszych fanów jesteś przyjacielem, nie traktujesz nikogo z góry. Masz najwięcej cierpliwości z nas wszystkich, zawsze tak bardzo Cię podziwiałem za to, że pomimo zmęczenia, starasz zrobić sobie ze wszystkimi zdjęcia. Nie skrzywdziłbyś nawet muchy, zawsze tak było. Mam nadzieję, że zawsze pozostaniesz tak prawdziwy. Mam nadzieję, że dalej będziesz spełniał swoje marzenia, związane nie tylko z muzyką, ale wszystkie te, o których mówiłeś tylko mi. Jestem pewien, że dasz radę zrealizować każde z nich, w końcu nie znam nikogo bardziej ambitnego i upartego, od Ciebie. Mam nadzieję, że nigdy nie stracisz swojej pogody ducha, poczucia humoru i wiary we własne możliwości. Życzę Ci także, abyś potrafił cieszyć się z małych rzeczy oraz byś zawsze otaczał się kochającymi ludźmi. I teraz najgorsze, Harry. Jestem cholernym egoistą i wcale nie chcę Ci życzyć, byś obdarował miłością kogoś, kto na nią zasługuje, ale jednocześnie wiem, że Tobie jak nikomu innemu należy się szczęście. Uwierz mi, że wiele dałbym by znów być tą osobą.
Nic się nie zmieniło, Hazz. Bo nawet jeśli przez rok byliśmy daleko od siebie, ja nigdy tak naprawdę nie przestałem Cię kochać. Zawsze byłeś na pierwszym miejscu. Nadal jesteś moją pierwszą myślą każdego ranka i wieczoru. Nikt nigdy nie mógłby zająć Twojego miejsca. Musisz wiedzieć, że zawsze będę żył małą nadzieją, że może jednak znów będziemy szczęśliwi. Chciałbym to naprawić. Chiałbym w tym momencie pojechać do Ciebie i przytulić się do Ciebie. Chcę, byś pocałował mnie w czoło i powiedział, że wszystko się ułoży. Ułoży się, prawda?
Wciąż Twój,
Lou
dzisiaj są Twoje urodziny. To już dwudzieste pierwsze. Czasami nie mogę uwierzyć, jak szybko ten czas ucieka. Odkąd skończyłeś siedemnaście lat, co roku piszę do Ciebie list i nie wyobrażam sobie, by teraz mogło by być inaczej, choć zapewne jestem ostatnią osobą, od której chciałbyś czytać dziś życzenia. Mógłbyś chociaż spróbować? Proszę, bardzo mi na tym zależy.
Zanim przejdę do sedna, chciałbym napisać Ci, że niczego w życiu tak bardzo nie żałuję, jak tego, że dokładnie rok temu spieprzyłem Twoje urodziny. Tak naprawdę nie tylko urodziny, bo spieprzyłem naszą przyjaźń, nasz związek, nasze wszystko. Wszystko, co miało dla mnie jakiś sens. Wiem, że nigdy mi nie wybaczysz, nie zamierzam Cię o to prosić, bo zupełnie Ci się nie dziwię, Harry. To, co zrobiłem, jest niewybaczalne. Zwątpiłem w nas, mimo że każdego dnia dawałeś mi poczucie, że kochasz mnie jak nikogo innego. Wiedziałem, że jestem najważniejszy, powtarzałeś mi to niemalże codziennie. I czasami mówiłeś, że będziesz powtarzał mi to do znudzenia, jednak szczerze mówiąc, te słowa nigdy mnie nie nudziły. Zawsze sprawiały, że czułem się bezpieczny i spokojny, bo cholera, Harry, wierzyłem Ci. Nie masz pojęcia, jak okropnie tęsknię za chwilami, kiedy trwałem w Twoich ramionach, za najwspanialszymi pocałunkami, naszymi dłońmi splecionymi ze sobą, długimi wieczorami przy herbacie czy gorącej czekoladzie z piankami, sposobem w jaki uśmiechałeś się do mnie, śmiałeś się ze mnie, pocieszałeś mnie. Za tym, jak się kochaliśmy w naszym łóżku. Z dnia na dzień brakuje mi Ciebie coraz bardziej i nie potrafię sobie z tym poradzić. Próbowałem. Wydawało mi się, że życie bez Ciebie będzie łatwiejsze, każdy z nas znajdzie sobie drugą połówkę, z którą nie będzie musiał się ukrywać. Byłem pewien, że to się uda, wiesz? Do dziś pamiętam ten przeklęty wieczór, kiedy prosiłeś mnie, bym Cię nie zostawiał. I kurwa, gdybym wtedy wiedział, że przytulam Cię po raz ostatni, nigdy bym Cię nie puścił. Znowu drżą mi ręce, więc przepraszam za pismo... Byłem nieugięty i udawałem, że to mnie nie obchodzi, że Ty mnie nie obchodzisz, jednak uwierz mi, że łzy w Twoich oczach uświadomiły mi szybko, że jest inaczej. Mimo to odszedłem. Tak właśnie postępują tchórze, a ja z całą pewnością do nich należę.
Chciałbym Ci życzyć, abyś się nigdy nie zmieniał, bo jesteś naprawdę wspaniałą osobą. Nigdy nie poznałem nikogo o równie dobrym sercu co Ty, Harry. Sława Ciebie jedynego nie zmieniła. Wciąż sam nosisz walizki, robisz sobie kawę, chodzisz do sklepu. Dla naszych fanów jesteś przyjacielem, nie traktujesz nikogo z góry. Masz najwięcej cierpliwości z nas wszystkich, zawsze tak bardzo Cię podziwiałem za to, że pomimo zmęczenia, starasz zrobić sobie ze wszystkimi zdjęcia. Nie skrzywdziłbyś nawet muchy, zawsze tak było. Mam nadzieję, że zawsze pozostaniesz tak prawdziwy. Mam nadzieję, że dalej będziesz spełniał swoje marzenia, związane nie tylko z muzyką, ale wszystkie te, o których mówiłeś tylko mi. Jestem pewien, że dasz radę zrealizować każde z nich, w końcu nie znam nikogo bardziej ambitnego i upartego, od Ciebie. Mam nadzieję, że nigdy nie stracisz swojej pogody ducha, poczucia humoru i wiary we własne możliwości. Życzę Ci także, abyś potrafił cieszyć się z małych rzeczy oraz byś zawsze otaczał się kochającymi ludźmi. I teraz najgorsze, Harry. Jestem cholernym egoistą i wcale nie chcę Ci życzyć, byś obdarował miłością kogoś, kto na nią zasługuje, ale jednocześnie wiem, że Tobie jak nikomu innemu należy się szczęście. Uwierz mi, że wiele dałbym by znów być tą osobą.
Nic się nie zmieniło, Hazz. Bo nawet jeśli przez rok byliśmy daleko od siebie, ja nigdy tak naprawdę nie przestałem Cię kochać. Zawsze byłeś na pierwszym miejscu. Nadal jesteś moją pierwszą myślą każdego ranka i wieczoru. Nikt nigdy nie mógłby zająć Twojego miejsca. Musisz wiedzieć, że zawsze będę żył małą nadzieją, że może jednak znów będziemy szczęśliwi. Chciałbym to naprawić. Chiałbym w tym momencie pojechać do Ciebie i przytulić się do Ciebie. Chcę, byś pocałował mnie w czoło i powiedział, że wszystko się ułoży. Ułoży się, prawda?
Wciąż Twój,
Lou
Louis,
przeczytałem list od Ciebie dwadzieścia trzy razy zanim zdecydowałem się odpisać. Dziękuję, że mimo wszystko zdecydowałeś się go napisać, bo okropnie obawiałem się, że tego nie zrobisz. Doskonale wiesz, że od chwili, kiedy podarowałeś mi pierwszą kopertę co roku czekam na następną. Życzenia od Ciebie liczą się najbardziej. Zawsze potrafiłeś wszystko skomplikować, wiesz?
przeczytałem list od Ciebie dwadzieścia trzy razy zanim zdecydowałem się odpisać. Dziękuję, że mimo wszystko zdecydowałeś się go napisać, bo okropnie obawiałem się, że tego nie zrobisz. Doskonale wiesz, że od chwili, kiedy podarowałeś mi pierwszą kopertę co roku czekam na następną. Życzenia od Ciebie liczą się najbardziej. Zawsze potrafiłeś wszystko skomplikować, wiesz?
Nienawidzę
Cię, Louis. Nienawidzę Cię za to, że rok temu porzuciłeś mnie,
mimo że ja wciąż Ci powtarzałem, że Cię kocham. Cholera, byłem
w stanie zrobić wszystko, by Cię uszczęśliwić. Tylko na tym mi
zależało. Zawsze byłeś jedyną osobą w moim sercu i nie masz
pojęcia jak bardzo Cię nienawidzę za to, że zwątpiłeś.
Nienawidzę Cię za to, że pozwoliłeś mi wierzyć przez ten czas
że jestem dla Ciebie nikim. Nienawidzę Cię za to, że udawałeś,
że jest w porządku. Nienawidzę Cię za to, że mam w sobie tyle
złości, z którą nie potrafię sobie poradzić. Widzisz? Wcale nie
jestem takim dobrym człowiekiem. Najbardziej nienawidzę Cię za to,
że wciąż mam do Ciebie słabość. Nie mogę się tego wyzbyć,
mimo że dawno już powinienem. Rok, kiedy musiałem być z dala od
Ciebie był najgorszym okresem w moim życiu, Lou. Ten cholerny ból
rozrywający od środka, gdy musiałem widywać każdego pierdolonego
dnia osobę, którą kochałem całym sercem, pomimo że już nie
należała do mnie. Silniejsza jednak od mojej nienawiści do Ciebie
jest miłość, którą Cię darzę. I jestem w stanie zapomnieć o
wszystkim złym, bo wciąż wspominam to co dobre. Pamiętam jak
bardzo się cieszyliśmy, kiedy wreszcie zamieszkaliśmy razem i
wydawało się, że teraz już nic nas nie złamie. Planowałeś
każdy kąt, a ja pozwalałem Ci na to. Cierpliwie słuchałem Twoich
instrukcji, gdy zleciłeś mi przybicie ramek z naszymi zdjęciami w
naszej sypialni. Nie mogłeś się zdecydować, gdzie mają wisieć,
a ja nie mogłem tego pojąć, bo wszędzie pasowały i dwa
centymetry w górę i trzy w lewo niczego nie zmieniały. Prawie się
o to pokłóciliśmy, pamiętasz? Kurwa, dlaczego właściwie o tym
piszę? Lou, nie mieliśmy problemów. Między nami wszystko układało
się, byliśmy szczęściarzami. Każdego dnia czułem się wspaniale
i to była Twoja zasługa.
Dlaczego
nie przyjedziesz? Chcę pocałować Twoje czoło, a później Twój
śliczny nosek i powiedzieć Ci, że spieprzyliśmy sprawę. Też
czuję się winny, bo miałem cały rok i mogłem spróbować Cię
jeszcze przekonać. Chciałbym powiedzieć, że się ułoży.
Naprawdę bym chciał, sweetcheeks. I w zasadzie jestem pewien, że
się ułoży. Tylko bądź blisko mnie i nigdy więcej w nas nie
wątp. Nigdy nie przestałem Cię kochać i błagam, nie zostawaj
mnie z tym samego.
Zawsze
Twój,
Harry
Dla moich dwóch ukochanych słoneczek, Julki i Darii. Bez Was i Waszej wiary we mnie NIC by nie powstało. Kocham Was!
I dla każdego kto wyczekiwał czegoś nowego z mojej strony. Do usłyszenia niebawem!
Aww, cieszę się, kiedy coś piszesz. I widzę, że Twój styl się poprawia i boże, nawet nie wiesz, jak bardzo jestem z Ciebie dumna <3 Uwielbiam te dwa listy, są takie urocze, dają dużo nadziei na to, że zawsze można wszystko naprawić, że zawsze można dostać drugą szansę. No i zdecydowanie lubię takie happy endy <333
OdpowiedzUsuńI boże, nawet nie wiesz jak bardzo lubię, gdy jesteś ze mnie dumna! :)
OdpowiedzUsuńBardzo wzruszające listy! Pięknie piszesz, 3maj tak! :))
OdpowiedzUsuńPaula, kochanie moje najdroższe! <3
OdpowiedzUsuńWłaśnie miałam uciekać spać, włączyłam sobie "Same love" i refren(co z tego, że jest 'she' zamiast 'he') i weszłam tutaj, do Ciebie - jakby pchnięta jakimś wewnętrzny przekonaniem. Jesteś cudowna i mogę powtarzać Ci to na okrągło, a to opowiadanie jest Twoim drugim, wielkim sukcesem, z którego niewyobrażalnie się cieszę! Już po samym tytule wiedziałam, że to będzie coś! "Dear Darlin'", które nuciłaś mi wczoraj, a ja podświadomie czułam, że coś rodzi Ci się w głowie. I są, dwa piękne listy, które mnie wzruszyły. Nic mnie tak nie wzrusza, jak właśnie listy i nie rozumiem tej specyfiki, nie rozumiem samej siebie, ale gdy tylko widzę nagłówek: "Hazz" lub "Louis", wiem, że będzie przejmująco, ale pięknie za razem. Pokazałaś w nich wszystko - nienawiść przeplecioną z miłością, której nic nie ma prawa podważyć, pokazałaś, że zawsze jest możliwość otrzymania drugiej szansy i że nie należy się poddawać w walce o nią.
Jestem z Ciebie niewyobrażalnie dumna! Tak bardzo cieszę się, że piszesz i że robisz to w tak cudowny sposób! I życzę Ci naprawdę duuuuuuuużo weny i o wiele więcej wiary w samą siebie i swoje możliwości, bo jesteś genialna i to jest niepodważalne!
Kocham Cię najmocniej na świecie! <3
P.S. "Bo nawet jeśli przez rok byliśmy daleko od siebie, ja nigdy tak naprawdę nie przestałem Cię kochać" - zakochałam się w tym fragmencie do granic możliwości! Jutro na wykładzie wyląduje w moim zeszycie obok... Eh, to akurat nieważne... ;))
Daria, słoneczko!
UsuńPowiem Ci, że jeszcze wczoraj nie miałam pomysłu w głowie, dopiero dzisiaj cały dzień słuchając tej piosenki i kiedy musiałam napisać milionowy list na j.angielski naszła mnie wielka wena i pomysł. ;)
I uwielbiam, kiedy mnie zapewniasz właśnie w ten sposób co teraz, jesteś najlepsza na świecie i tak jak Lou - mnie też nigdy nie znudzą się te słowa.
Kocham Cię <3
Mój nowy ulubiony one shot. czekam na więcej z twojej strony, bo masz talent. dużo weny!:*
OdpowiedzUsuńDziękuję!
UsuńLouis, nie watp, bo Hazz piekielnie Cie kocha.
OdpowiedzUsuńPieknie opisane, wzruszylam sie bardzo. Mam nadzieje, że Harry i Louis beda szczesliwi i ulozy im sie.
Duzo weny;-)