czwartek, 28 listopada 2013

13 wiadomości [1/1]

Ostrzeżenie: Scena miłości dwóch mężczyzn (+18) 

Wszystko zaczęło się po zakończeniu trasy Where We Are, kiedy Liam powiedział nam, że Sophia jest w trzecim miesiącu ciąży i że chciałby odejść, by móc w spokoju wychować swoje dziecko. Wszyscy byliśmy w ogromnym szoku, ale zrozumieliśmy decyzję Payne’a, który wybrał rodzinę, od sławy. Zawsze był bardzo troskliwy i opiekuńczy, więc nikt nie był specjalnie zdziwiony. Od razu po jego wyznaniu, Zayn odezwał się nieśmiało, że marzy o tym, by znaleźć czas i dokończyć budowę domu dla niego i Perrie, i w końcu wziąć z nią upragniony ślub. Ku ogólnemu zdziwieniu, Niall przyznał nam, że także pragnąłby móc znaleźć czas i wreszcie się zakochać. To był wyjątkowo mroźny, styczniowy dzień, kiedy w końcu po bardzo, bardzo długiej rozmowie, zdecydowaliśmy się nie podpisywać ponownie kontraktu i zawiesić działalność One Direction. Cztery lata ogromnej sławy przyniosły nam taką ilość pieniędzy, że przy oszczędnym trybie życia, nawet nasze prawnuki będą miały zapewnione środki do życia. Nie musieliśmy się więc o nic martwić. Fanki były zrozpaczone, wysyłając nam miliony błagalnych wiadomości, jednak my podjęliśmy już decyzję, obiecując sobie, że już zawsze będziemy się przyjaźnić. To, jak kruchą okazała się być ta obietnica, wyszło zaledwie tydzień później, kiedy Harry przyszedł do mojego domu, wyznając mi to, o co podejrzewałem go od dawna. Nigdy nie zapomnę wyrazu jego twarzy, kiedy powiedział mi, że kocha mnie jak szaleniec od czterech lat i chce, żebyśmy w końcu mogli być razem, bo z One Direction wszystko skończone i nie ma już potrzeby, by się ukrywać. I nigdy nie zapomnę znikającego z jego oczu blasku, kiedy skłamałem, że jest i zawsze był dla mnie tylko przyjacielem. Tak bardzo się bałem. Nie potrafiłem przyjąć do wiadomości, że mógłbym pokochać jakiegoś chłopaka, że mógłbym być z nim w związku. Byłem przerażony, kiedy zrozumiałem, jak bardzo go kocham. Nie umiałem jednak wyobrazić sobie, że udaje mi się stać ponad wszelkimi negatywnymi opiniami na nasz temat, że nie przejmuję się byciem wyzywanym na każdym kroku.  To wszystko było dla mnie zbyt trudne. Łatwiej było mi skłamać, niżeli przyznać, że jestem tchórzem. Stałem więc, patrząc, jak do jego zielonych oczu napływa coraz więcej łez, a on sam otwiera i zamyka swoje pełne wargi, nie potrafiąc wydusić z siebie nawet słowa i tak bardzo pękało mi serce. Dolałem oliwy do ognia, mówiąc mu, że jestem szczęśliwie zakochany w Eleanor i zamierzam się jej oświadczyć. Wyglądał, jakbym ugodził go czymś ciężkim w głowę. Odwrócił się na pięcie, wychodząc z mojego mieszkania bez słowa, trzaskając mocno drzwiami. Nigdy więcej go po tym nie widziałem.

*

Od dziesięciu lat wszystko wygląda tak samo i zastanawiam się, czy kiedykolwiek się to zmieni, bojąc się dnia, w którym nie zobaczę tej upragnionej wiadomości. Wiem, że zachowuję się jak ostatni idiota, czekając, aż na zegarku w moim laptopie pojawią się cztery zera, oznaczające, że nadszedł czas moich urodzin, ale nie potrafię z tym walczyć. Kiedy tak się stanie, wchodzę na swoją skrzynkę internetową i czekam, odświeżając ją co trzydzieści sekund. Czekam na maila od niego. Jedną, jedyną wiadomość, którą pisze do mnie rok w rok, od czasu tamtej tragicznej kłótni.

24 grudnia 2023, 00:08
Od: hazzas-curls@gmail.com (Harry Styles)
Do: perfect-soccer-player@gmail.com (Louis Tomlinson)
Temat: 32 urodziny
Louis,
nie mogę uwierzyć, że masz już 32 lata. Z okazji Twoich urodzin chciałbym Ci życzyć dużo szczęścia, zdrowia, spełnienia marzeń, pogody ducha i uśmiechu każdego dnia. Mam nadzieję, że miło spędzisz ten dzień.
Harry

Drżą mi palce. Nie jestem pewien, czy to z powodu ogromnej ilości wina, jaką wypiłem wcześniej, czy może po prostu z nerwów. Czytam wiadomość trzynaście razy, analizując po kolei każde słowo; wyobrażam sobie, jak Harry siedzi w jakimś nieznanym mi domu, ubrany jedynie w szare, dresowe spodnie, składając mi życzenia. A potem, pierwszy raz od 10 lat, postanawiam mu odpisać.

*

Nie mogę uwierzyć, że znowu to robię. Co roku obiecuję sobie, że to ostatnia wiadomość z życzeniami do chłopaka, ale mimo wszystko nie potrafię dotrzymać słowa. 24 grudnia jest i zawsze będzie dla mnie szczególnym dniem i mimo że doskonale zdaję sobie sprawę, że nie otrzymam od niego odpowiedzi, nie potrafię zrezygnować. Najbardziej dobija mnie fakt, że nawet nie wiem czy wysyłam je na dobry adres. A co, jeżeli Louis zmienił e-maila parę lat temu i nie miał nawet szansy przeczytać moich życzeń? Wolę nawet nie dopuszczać do siebie tej myśli. Znacznie lepiej mi ze świadomością, że przynajmniej je dostaje. Naprawdę, z całego serca staram się wierzyć, że nigdy mi nie odpisał, bo po tym wszystkim zwyczajnie nie wie, co byłoby dobrą odpowiedzią. Niemalże podskakuję na krześle, słysząc dźwięk nowej wiadomości. Jestem pewien, że to spam, jednak serce staje mi na moment, kiedy widzę nadawcę.

24 grudnia 2023, 00:14
Od: perfect-soccer-player@gmail.com (Louis Tomlinson)
Do: hazzas-curls@gmail.com (Harry Styles)
Temat: Nie znowu tak miło
Haroldzie,
dziękuję Ci za Twoje życzenia. Szczęście zdecydowanie mi się przyda w najbliższych dniach, zdrowie i pogoda ducha też. Gdy tylko nadejdzie nowy rok, będę musiał stawić się na mojej sprawie rozwodowej. Tak, ja i Eleanor się rozstajemy. Po dwunastu latach związku, znalazła sobie kogoś innego i w zasadzie nie mogę mieć jej tego za złe. Cóż, wygląda na to, że wiedziałeś co robisz, nie przychodząc na nasz ślub. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak spróbować ułożyć sobie jakoś życie z Gemmą. Mam nadzieję, że damy sobie radę.
Louis
PS. Nie wiem, dlaczego Ci to wszystko piszę. To chyba przez wino. Nie czuj się źle, ignorując tego maila
PS2. Ja też nie mogę uwierzyć, w to, że jestem już taki stary.

Naprawdę nie wierzę, że mi odpisał. Analizuję czterokrotnie adres nadawcy, by mieć pewność, że to na pewno Louis. Przeliterwuję go piąty raz i jestem pewny. To on.
Po dziesięciu latach milczenia, mam od niego wiadomość. Czytam szósty raz treść i zastanawiam się, co odpisać. Cieszę się, że rozstają się z Eleanor. Wiem, nie powinienem, ale jestem okropnie zadowolony, bo zawsze uważałem, że ona na niego nie zasługuje. Już od samego początku, gdy tylko pojawiła się w naszym życiu, byłem pewien, że nie ma czystych intencji wobec niebieskookiego. Ślub wydawał mi się być wielkim absurdem, bo nie popierałem w żadnym stopniu tego związku. Poza tym, nie chciałem widzieć chłopaka, którego kocham, przyrzekającego miłość, wierność i uczciwość innej osobie.
Martwię się, czytając o Gemmie.  Co u licha, moja własna siostra, robi u niego w życiu? Myślałem, że nie utrzymują kontaktu... Ale zaraz, chwileczkę. Uderzam się mocno w głowę za swoją głupotę. To najwyraźniej zbieżność imion. Przecież Gemma jest od lipca żoną Nialla i są ze sobą cholernie szczęśliwi, jak więc miałaby układać sobie życie z Louisem?
Kim jest dziewczyna, o której szatyn mi pisze? Znalazł sobie nową kobietę? Drżę na tę myśl, wystukując na klawiaturze pierwsze słowo.

*

Odchodzę od laptopa, chwiejnym krokiem kierując się do pokoju Gemmy. W duchu przeklinam swoją głupotę – nie powinienem pić, chociażby ze względu na nią. Drżącą dłonią naciskam na klamkę i drzwi natychmiast ustępują. Zapalam niewielką lampkę nocną, stojącą tuż przy nich i uśmiecham się pod nosem, widząc w jak zabawnej pozycji śpi czterolatka. Wszystkie jej kończyny są porozrzucane po pościeli, zupełnie tak, jakby zasnęła w biegu. Jej długie, ciemnobrązowe loki rozsypały się po poduszce i staram się nie myśleć, jak bardzo są podobne do włosów Harry’ego. Moja mała, ukochana córeczka. Najlepsze, co mnie w życiu spotkało i najlepsze, co mogła mi dać Eleanor.
Sam fakt, że dziewczynka przyszła na świat drugiego lutego, dzień po urodzinach Stylesa, uznałem za (niezbyt miłe) zrządzenie losu. Jednak kiedy lekarze podali mi ją na ręce, a ja po raz pierwszy na nią spojrzałem, zamarłem. Miała mały, zgrabny nosek, ciemne, proste brwi i pełne, różowe usteczka.  Jej pociągłą buzię otaczały drobne, brązowe loczki. Nie mogłem uwierzyć, kiedy z dnia na dzień, oczy mojej córeczki stawały się coraz bardziej zielone. Wiedziałem, że jej wygląd to geny Calderów; mama Eleanor była piękną, szczupłą brunetką o idealnie zakręconych włosach i oczach w kolorze butelkowym, jednak nie mogłem się z tym pogodzić. Dla mnie Gemma była idealną kopią Harry’ego i właśnie dlatego zdecydowałem się wybrać dla niej imię jego siostry. Idealnie do niej pasowało, a że było to jednocześnie imię babci mojej żony… 
Gemma Tomlinson przyszła na świat drugiego lutego 2019 roku i sprawiła, że wszystkie uczucia, które udało mi się skutecznie od siebie odsuwać, powróciły.
Przykrywam dziewczynkę pościelą w kucyki, całuję ją w główkę i wracam do salonu. Alkohol wciąż krąży mi we krwi, kiedy ponownie siadam przed swoim komputerem i czuję, jak szybko biję mi serce, gdy zauważam, że Harry odpisał.

24 grudnia 2023, 00:23
Od: hazzas-curls@gmail.com (Harry Styles)
Do: perfect-soccer-player@gmail.com (Louis Tomlinson)
Temat: Gemma?
Louis, 
nie masz za co dziękować. Skłamałbym pisząc, że przykro mi z powodu rozwodu, bo sam doskonale znasz moje zdanie na temat tej dziewczyny. Nie znam sytuacji, ale myślę, że przesadzasz, mówiąc, że nie możesz mieć jej tego za złe. Oczywiście, że możesz. Powinieneś.
Nie wiem, czy po dziesięciu latach braku kontaktu wypada mi pytać, jednak muszę, przepraszam. Zastanawiam się nad osobą z którą chcesz ułożyć sobie życie. Kim jest Gemma?
Harry
P.S. Nie pij już więcej, masz słabą głowę.

Nie mogę się opanować i chichoczę jak ostatni idiota, orientując się, że chłopak wziął moją córkę za życiową partnerkę. Hamuję się jednak szybko, w obawie, że ją obudzę i kręcę jedynie głową. Odpisuję natychmiast, starając się nie potrącić łokciem kieliszka z czerwonym winem.

*

Siedzę z kubkiem malinowej herbaty, nerwowo odświeżając pocztę elektroniczną. Przeklinam głośno, oblewając się wrzątkiem, gdy zauważam komunikat o braku połączenia z internetem. Wszystko jest zawsze przeciwko mnie, to nie może dziać się naprawdę. Sprawdzam ilość palących się lampek na routerze i wszystko wydaje się być w porządku. Ponownie próbuję nawiązać połączenie, gryząc nerwowo dolną wargę. Na całe szczęście, po kilku ciągnących się w nieskończoność minutach, udaje mi się.
Wciąż nie mam nowej wiadomości. Potwornie boję się, że Louis już więcej mi nie odpisze. A ja tak bardzo chcę z nim pisać, chcę dowiedzieć się o nim i jego nowym życiu jak najwięcej. Dziesięć pierdolonych lat żyłem w niewiedzy. Nie chcę, nie mogę go znowu stracić. Siedzę w mokrych spodniach wpatrując się w ekran laptopa. Wreszcie widzę upragnionego e-maila. Temat nieco mnie przeraża, myślę o najgorszym, jednak staram się jeszcze nie panikować. Otwieram go i zaczynam czytać.

24 grudnia 2023, 00:38
Od: perfect-soccer-player@gmail.com (Louis Tomlinson)
Do: hazzas-curls@gmail.com (Harry Styles)
Temat: Kobieta  mojego życia
Haroldzie,
chcę, żebyś wiedział, że nie jestem zły, za brak Twojej obecności na moim ślubie, w pełni rozumiem i akceptuję Twoją decyzję. Wiem, że jej nienawidzisz, ale Eleanor to dobra kobieta. Swojego czasu naprawdę bardzo mocno mnie kochała i wiele mi wybaczała. Bo widzisz Harry, wcale nie byłem dobrym mężem.  Ślub był dla mnie ucieczką od rzeczywistości i czegoś, do czego wciąż nie jestem gotowy się przyznać. Wmówiłem sobie, że będę w stanie coś do niej poczuć, ale nigdy tak naprawdę nie była dla mnie nikim więcej, niżeli przyjaciółką. Minęły trzy lata, a ja wciąż byłem wobec niej obojętny i wiedziałem, że muszę z tym skończyć. Powinienem przerwać moje małżeństwo już wtedy, jednak, ze względu na Gemmę, nie żałuję tych kolejnych lat spędzonych z Eleanor. Musisz wiedzieć, że zdradzałem ją, Harry. Wielokrotnie ją zdradzałem, a ona dobrze zdawała sobie z tego sprawę, jednak wciąż mi wybaczała i dalej bardzo mocno mnie kochała. A potem, kiedy chciałem z nią skończyć, powiedziała mi, że jest w ciąży. Cały mój świat runął i nie wyobrażasz sobie, jak bardzo byłem przerażony. Chciałem spakować walizki i wsiąść w pierwszy samolot do Sydney, do Liama i Sophie, jednak coś mnie zatrzymało. Myśl, że pozbawię swojego dziecka ojca. Nigdy bym sobie tego nie wybaczył, więc zostałem. Daliśmy sobie z El drugą szansę i było naprawdę nieźle, o ile mogę tak powiedzieć. Pokochałem ją, ale nie tak, jak ona by tego chciała. Pokochałem ją jako matkę mojej córeczki, nie jako kobietę, pokochałem ją, bo przyniosła mi na świat najcudowniejszą istotę na ziemi. Nie było w tym nic erotycznego czy głębokiego. Świetnie się dogadywaliśmy, ale traktowaliśmy się jak brat z siostrą, albo jak para najlepszych przyjaciół. Przestałem ją zdradzać, całymi dniami bawiąc się z Gemmą. Któregoś dnia jednak, Eleanor powiedziała mi, że odchodzi. Powiedziała, że ktoś pokochał ją właściwie i że ktoś dał jej szczęście. Nie mam prawa jej tego odbierać  i cieszę się, że Blake daje jej to wszystko, na co zawsze zasługiwała. Zastrzegłem jednak, że nasza córka zostanie w moim domu, a ona się zgodziła.
Gemma to moja córka, Harry. To kobieta mojego życia i zdecydowanie najpiękniejsza istota, jaka stąpa po naszej planecie. Żałuję, że nie miałeś okazji jej poznać. Niall i moja siostra ją uwielbiają. Nie wyobrażasz sobie, jak płakali na jej chrzcinach, całe szczęście, że Zayn ma to na taśmie, być może kiedyś Ci to... W zasadzie nieważne, wszystko mi się miesza od wina.
Louis
PS. Przepraszam, że nie zaprosiłem Cię na jej chrzest. Pomyślałem, że tylko Cię tym zranię.
PS2.  Przesyłam w załączniku zdjęcie małej. Jest do Ciebie taka podobna…

Nie pochwalam zdrad chłopaka, ale mimo wszystko, wciąż czuję wielką niechęć do Eleanor i wcale nie jest mi jej żal. Słowo “ciąża” sprawiło, że przez całe moje ciało przebiegł silny dreszcz. Czytam dalej o małej Gemmie, uśmiechając się pod nosem. Louis musi ją bardzo kochać. Wiem to, bo pisze o tej dziewczynce w cudowny, pełen uczuć sposób. I już wiem, że chcę ją poznać. Po chwili zawahania, otwieram załącznik i momentalnie na moje usta wkrada się szczery uśmiech. Gemma jest absolutnie prześliczna i Louis nie przesadzał, nazywając ją najpiękniejszą na świecie.  Jej ciemne, kręcone włosy i zielone oczy sprawiają, że również i ja widzę podobieństwo do mnie. Mała jest idealna.

*

Gdy tylko naciskam przycisk „wyślij”, żałuję swojej decyzji i wzdycham głośno z rezygnacją. Mam ochotę wyrzucić swój laptop przez okno, jednak wiem, że to w niczym już mi nie pomoże. Przeklinam w duchu swoją głupotę. Co, jeśli chłopak ułożył sobie życie beze mnie, a ja swoimi idiotycznymi mailami tylko wytrąciłem go z równowagi? Co, jeśli będzie chciał poznać Gemmę? Jakim sposobem odwiodę go od spotkania ze mną, na które w żadnym wypadku nie byłem gotowy?
Prawie krzyczę, gdy widzę nową wiadomość. Rzucam się gwałtownie, by ją przeczytać i klnę głośno, gdy strącam łokciem kieliszek z winem.

24 grudnia 2023, 00:54
Od: hazzas-curls@gmail.com (Harry Styles)
Do: perfect-soccer-player@gmail.com (Louis Tomlinson)
Temat: Kobieta Twojego życia
Louis,
naprawdę cieszę się, że nie masz mi za złe, że postanowiłem nie przyjść na Twój ślub. Zastanawiałem się wielokrotnie nad pojawieniem się na uroczystości, ale uwierz mi, nie mogłem znieść myśli, że naprawdę to robisz. W każdym razie dobrze dowiedzieć się, że rozumiałeś mnie. Nie pochwalam Twojego zachowania, nie powinieneś jej zdradzać, ale mimo wszystko nadal nie jest mi jej żal. Jestem okropny, wiem. Przyznam szczerze, że przeraziłem się, gdy przeczytałem o ciąży Eleanor, jednak teraz, jedyne co chciałbym Ci powiedzieć, to to, że jestem z Ciebie bardzo dumny, Louis. Postąpiłeś bardzo mądrze zostając przy córce, która swoją drogą wydaje się być cudowna i zupełnie się nie dziwię, że nazywasz ją kobietą życia. Dziękuję Ci bardzo za zdjęcie. Mała jest prześliczna, na pewno jest Twoim oczkiem w głowie. Masz stuprocentową rację, jest do mnie bardzo podobna. Bardzo chciałbym ją poznać. Zastanawiam się nad jednym: skąd pomysł na imię?
Harry
PS. Nie gniewam się, że mnie nie zaprosiłeś.
PS2. Nie pij już więcej, proszę.

Wzdycham cicho, kiedy kończę czytać i dostrzegam, że mimo upływu tylu lat, chłopak ani trochę się nie zmienił. Wciąż wydaje się być tym samym, wrażliwym chłopakiem, jakim był, kiedy rozmawialiśmy po raz ostatni, choć teraz ma przecież 29 lat. Trudno jest mi sobie to wyobrazić. Zastanawiam się, jak wygląda. Jak mu się żyje. Ganię się w myślach, kiedy na usta ciśnie mi się pytanie: Czy kogoś ma? Drżę, kiedy widzę niewypowiedzianą prośbę o zaproszenie go do mojego domu. Staram się udawać, że jej tam nie zauważam. Za jego radą, odstawiam wino, podnosząc się do kuchni po ścierkę.

*

Czekanie było prawdziwą udręką. Decyduję się zmienić swoje mokre od herbaty rurki na szare, dresowe spodnie. Od razu po tym, sprzątam mopem klejącą się podłogę i marszczę ze zdenerwowania brwi, gdy wciąż nie mam wiadomości od niebieskookiego. Powolnym krokiem, kieruję się do kuchni, gdzie nalewam sobie soku pomarańczowego do wysokiej szklanki. Najwolniej jak tylko potrafię, wracam na skórzaną kanapę. Odświeżam stronę i prawie podskakuję z radości.

24 grudnia 2023, 01:03
Od: perfect-soccer-player@gmail.com (Louis Tomlinson)
Do: hazzas-curls@gmail.com (Harry Styles)
Temat: 29 lat
Harry,
choć oficjalnie Gemma otrzymała imię po babci Eleanor, prawda jest zupełnie inna i moja (była?) żona nigdy jej nie poznała. Bardzo głupio jest mi się do tego przyznawać, ale jestem okropnie pijany i nie do końca kontroluję to, co piszę. Mam nadzieję, że nie robię jakichś idiotycznych błędów. Moja córka otrzymała imię po Twojej siostrze. Jest do Ciebie tak bardzo podobna i pomyślałem sobie, że skoro nie mogę nazwać dziewczynki Harold, Gemma będzie idealna. Chciałbym, by moja córka miała charakter tej, po której nosi imię. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak fantastyczna jest Twoja siostra. Nigdy, przenigdy mnie nie oceniła. To cudowna kobieta, piękna jak mało kto.
Przepraszam, jeśli jestem wścibski, ale mam tyle pytań w głowie… Co robiłeś przez te dziesięć lat, Harry? Chciałbym tylko wiedzieć, czy wszystko u Ciebie w porządku i czy dobrze sobie radzisz w życiu, bo nigdy nie przestałem się o Ciebie martwić, chociaż… Oh, pieprzyć to wszystko. Spotykasz się z kimś?
Louis

Czytam zawartość e-maila i uśmiecham się szeroko. Czuję się naprawdę szczęśliwy, kiedy czytam, że imię córeczki szatyna to nie jedynie przypadek. Louis ma do mnie wiele pytań i postanawiam mu na nie odpowiedzieć w wyczerpujący sposób. Chichoczę cicho, gdy widzę przekleństwo i ostatnie zapytanie. Cały Louis, nic się nie zmienił.

*

Kiedy butelka z winem ląduje wreszcie w barku, słyszę odgłosy bosych stópek, dotykających paneli w moim mieszkaniu i automatycznie odwracam się, widząc stojącą w drzwiach, zaspaną dziewczynkę. Odgarnęła z czoła loczki, przecierając oczka drobnymi piąstkami, a potem pobiegła w moim kierunku. Biorę ją w ramiona tak automatycznie, że nawet się nad tym nie zastanawiam. Całuję ją w pachnące malinami włoski.
- Co się dzieje, królewno? – pytam, dmuchając jej ciepłym powietrzem w ucho. Gemma chichocze.
- Obudziłeś mnie tato – mruczy, a ja niemal umieram ze śmiechu, widząc jej oburzony wyraz twarzy i zmarszczony nosek. Składam na nim łagodny pocałunek.
- Kakao na przeprosiny? – mruczę, a ciemnowłosa przytakuje entuzjastycznie, natychmiast zmieniając wyraz twarzy. Sadzam ją przy kuchennym stole, wstawiając dwa kubki mleka do mikrofalówki. Kiedy ta po trzech minutach piszczy, dziewczynka wymachuje nóżkami z radości i patrzy na mnie wyczekująco. Szybko przygotowuję nam gorącą czekoladę, uśmiechając się do niej ciepło i targam jej idealnie miękkie włosy. Kątem oka zauważam, że mam nową wiadomość na skrzynce elektronicznej i przez całe moje ciało przechodzą ciarki. Gdy tylko mała kończy pić, odstawiam naczynie do zlewu, chwytam ją na ręce i zanoszę do łóżka. Nie mijają nawet dwie minuty, gdy zauważam, że Gemma spokojnie zasnęła. Wracam do laptopa, drżącymi z nerwów dłońmi otwierając maila.

24 grudnia 2023, 01:19
Od: hazzas-curls@gmail.com (Harry Styles)
Do: perfect-soccer-player@gmail.com (Louis Tomlinson)
Temat: Ostatnie dziesięć lat
Lou,
cieszę się, że przestałeś mnie nazywać Haroldem.
Ogromnie raduje mnie fakt, że imię Twojej córeczki nie jest przypadkowe. Mam nadzieję, że posłuchałeś mnie i odstawiłeś wino? Wystarczy już. Nie martw się, wcale nie robisz idiotycznych błędów.
Zdecydowanie zgadzam się z Tobą. Gemma jest cudowną osobą, mam przeogromne szczęście, posiadając tak kochaną siostrę.
Nie przepraszaj mnie za to, bo doskonale Cię rozumiem, sam mam masę pytań, które chciałbym Ci zadać. Jeśli chodzi o ostatnie dziesięć lat - nie zajmowałem się niczym konkretnym, jeśli mam być szczery. Odnalazłem się w architekturze, sam wiesz, że zawsze się tym interesowałem. Projektuję głównie ogrody, ale również i domy. Lubię to, nie masz nawet pojęcia, jak wielką radość sprawia mi fakt, że klient jest zadowolony z wykonanego przeze mnie projektu. Żyję spokojnie, staram się cieszyć każdą chwilą. Wziąłem suczkę ze schroniska, nazwałem ją Luna. Jest najpiękniejszym mieszańcem na świecie, zawsze potrafi poprawić mi humor i okropnie cieszy się, gdy wracam do domu. To miłe uczucie, bo tak naprawdę, jestem sam jak palec. Nie mam nikogo od dwóch lat. Byłem w długim związku, wydawało mi się nawet, że jestem szczęśliwy. Poznałem Daniela pięć lat temu, zupełnie przypadkiem, po prostu projektowałem dla niego ogród. Z początku wszystko nam się układało, jednak z czasem częściej było coraz więcej kłótni, często bezsensownych, co doprowadziło do tego, że zdradził mnie, a później zostawił. Dla tamtego. Szkoda gadać.
Harry

Z każdym przeczytanym przeze mnie słowem, czuję, jak narasta we mnie złość. To irracjonalne, ale mam ochotę odnaleźć tego Daniela i rozszarpać go na drobne kawałki, za to, że kiedykolwiek położył dłonie na zielonookim. Nie wiem, co mną kieruję, kiedy z wściekłością uderzam w klawiaturę, odpisując.

*

Widząc temat e-maila, mimowolnie uśmiecham się. Otwieram go, kątem oka obserwując zwiniętą w kulkę Lunę.

24 grudnia 2023, 01:20
Od: perfect-soccer-player@gmail.com (Louis Tomlinson)
Do: hazzas-curls@gmail.com (Harry Styles)
Temat:  Jebać Daniela
Ja nigdy bym Cię nie zdradził.
Louis

24 grudnia 2023, 01:21
Od: perfect-soccer-player@gmail.com (Louis Tomlinson)
Do: hazzas-curls@gmail.com (Harry Styles)
Temat: Przepraszam
Harry,
to było naprawdę głupie z mojej strony. Przepraszam.
Louis

Kiedy czytam treść tej krótkiej wiadomości, czuję, że moje dłonie zaczynają niebiezpiecznie drżeć. Nie wiem co mam myśleć. Nie wiem, co mam odpisać. Jestem rozdarty. Jednocześnie czuję się szczęśliwy po takim wyznaniu, ale i zupełnie zagubiony. Nie wiem co mam w tym momencie ze sobą począć. Przecież Louis dał mi dziesięć lat temu jasno do zrozumienia, że zawsze pozostanę tylko jego przyjacielem. Z moich rozmyśleń wyrywa mnie charakterystyczny dźwięk. Przeprasza mnie? Naprawdę? Próbuję się uspokoić i zaczynam pisać. Po chwili kasuję całą treść i znowu myślę. Cholera, po co mi to pisze? Sam przecież ze mnie zrezygnował, kiedy ja wyznałem mu swoje uczucia. Zmiażdżył je wszystkie, więc jakim prawem pisze mi, że nie zdradziłby mnie? Zrezygnowany tworzę bardzo krótką wiadomość, która wcale nie miała zabrzmieć tak poważnie.


*

Jest mi niedobrze i winowajcą jest raczej strach, niżeli spożyty przeze mnie alkohol. Wpatruję się w ekran swojego laptopa, bojąc się odpowiedzi. Robi mi się chłodno. Zerkam na swoje bose stopy i kieruje się do sypialni, by ubrać na nie grube, wełniane skarpetki. Kiedy wracam, czeka już na mnie wiadomość.

24 grudnia 2023, 01:28
Od: hazzas-curls@gmail.com (Harry Styles)
Do: perfect-soccer-player@gmail.com (Louis Tomlinson)
Temat: Ty
Problem w tym, że nie chciałeś mnie mieć.
Harry

Kiedy odczytuję krótką, suchą wiadomość, czuję, jak pęka mi serce. Odpowiedź, którą piszę, jest dłuższa, niż zamierzałem.

*

Przesadziłem, doskonale zdaję sobie sprawę, że przesadziłem pisząc oschłą wiadomość do chłopaka. Wątpię, że mi odpisze. Chodzę nerwowo po mieszkaniu, jestem naprawdę przerażony, że jednym zdaniem mogłem zaprzepaścić odnowę mojego kontaktu z Lou. Znów zajmuję miejsce przed laptopem i wielokrotnie odświeżam pocztę. Widzę nową wiadomość i zamieram, gdy zaczynam czytać.

24 grudnia 2023, 01:51
Od: perfect-soccer-player@gmail.com (Louis Tomlinson)
Do: hazzas-curls@gmail.com (Harry Styles)
Temat: Wszystko
Harry,
ja wciąż nie mogę zrozumieć w to, jak łatwo mi uwierzyłeś. Jak niewiele było Ci potrzeba, byś zakwestionował moją miłość i z nas zrezygnował. Mija dziesięć lat i wciąż nie umiem tego pojąć.
Jak mogłeś tak po prostu uwierzyć, że Cię nie kocham, kiedy przyznając mi się do swojego uczucia, byłeś tego pewien? Jak tłumaczyłeś sobie moją przesadną zazdrość o Ciebie? Przesadną troskę? Jak wyjaśniłeś sobie wszystkie nasze pasujące tatuaże? Jak wyjaśniłeś tekst „Strong”? Jak wytłumaczyłeś sobie wszystkie sytuacje, w których nasz dotyk przestawał być przyjacielski? Jak wyjaśniłeś to, że zawsze chciałem być jak najbliżej Ciebie? Jak wyjaśniłeś sobie moją depresję, spowodowaną Twoim medialnym związkiem z Taylor?
Jak mogłeś w ogóle pomyśleć, że Ciebie nie kocham?
Louis

Więc to wszystko jest moją winą? Nie wierzę w to co czytam. Nie wierzę. Najgorsza jest świadomość, że ma rację. Jak mogłem uwierzyć w to, że mnie nie kocha?

*

Drży mi całe ciało, kiedy robię sobie waniliową herbatę, czekając, aż mi odpisze. Gorący od napoju kubek ogrzewa mi dłonie i przez chwilę przyjemne ciepło mnie uspokaja – w następnej jednak widzę, że mam nową wiadomość i odczytuję ją, załamując ręce przy końcu.

24 grudnia 2023, 02:02
Od: hazzas-curls@gmail.com (Harry Styles)
Do: perfect-soccer-player@gmail.com (Louis Tomlinson)
Temat: Tchórzostwo
Louis,
a co mi pozostało, jeśli nie uwierzyć w to, co mówisz? Po co w ogóle kłamałeś? One Direction już nie istniało, mogliśmy spokojnie spróbować razem tworzyć przyszłość. Odrzuciłeś mnie, powiedziałeś mi wszystko, czego tak bardzo bałem się usłyszeć. I wiesz co? Jesteś pieprzonym tchórzem, Louis. Nie masz jaj. Wybrałeś łatwiejsze życie z Eleaonor. Rozumiesz, że zmarnowaliśmy dziesięć lat? Dziesięć długich lat, które były dla mnie potwornie trudne? Bo cholera, nawet te jebane dziesięć lat nie pozwoliły mi o Tobie zapomnieć. Nie pozwoliły mi wyleczyć się z miłości do Ciebie. Kurwa, Louis! Te wszystkie lata niczego nie zmieniły i wciąż czuję to samo, co wtedy.
Twój,
Harry

Nie mogę w to wszystko uwierzyć. Czytam jego wiadomość czternaście razy, zanim w końcu mój mózg ją przetwarza i akceptuje. Mam ochotę płakać ze szczęścia. Wszystko jeszcze może się zmienić. Gładzę ostrożnie palcem przedostatnie słowo jego maila i wzdycham ciężko, otwierając puste pole.

*

Oczekuję odpowiedzi i znowu mam okazję się przekonać, że jestem cholernie niecierpliwym człowiekiem. Kiedy tylko słyszę charakterystyczny już dla mnie dźwięk, zachowuję się jak podniecona dwunastolatka. Śmieję się w myślach na to porównanie. 

24 grudnia 2023, 02:17
Od: perfect-soccer-player@gmail.com (Louis Tomlinson)
Do: hazzas-curls@gmail.com (Harry Styles)
Temat: Mój
Harry,
Czy to idiotyczne i niewłaściwie, jeśli powiem, że w pewnym sensie cieszę się, że tak wyszło? Spróbowaliśmy żyć bez siebie i obaj zrozumieliśmy, że to nie ma i nigdy nie będzie miało najmniejszego sensu. Nie uważam jednak, że zmarnowałem te dziesięć lat. Gdyby nie one, Gemma nigdy nie przyszłaby na świat, a to najlepsze, co mnie w życiu spotkało. Zaraz po poznaniu Ciebie.
Kocham Cię, Harry.
Twój,
Lou

Czytam wiadomość kilka razy i czuję, że moje serce przyśpiesza. Moje dłonie znowu drżą, a ja mam ochotę krzyczeć z radości. Sprawnym ruchem zamykam laptopa, nie odpisując nic i szybkim krokiem udaję się do swojej sypialni. Wyciągam z szafy skórzaną, podróżną torbę i zaczynam pakować do niej kilka przypadkowych koszulek i dwie pary spodni. Nie namyślając się długo, wrzucam do torby bieliznę i skarpetki, i rozglądam się po pokoju, zastanawiając się, czego mogę jeszcze potrzebować. W tej samej chwili dociera do mnie, że nie mam adresu niebieskookiego. Jak w amoku wybieram numer telefonu Nialla, który odbiera po trzecim sygnale.
-  Czego? - pyta zaspanym głos, a do mnie dociera, że jest przecież grubo po trzeciej.
-  Niall, musisz mi podać adres Louisa. Natychmiast – mówię szybko, mając nadzieję, że blondyn mnie zrozumiał i nie będzie zadawał mi zbędnych pytań.
- Wreszcie, stary! - rzuca entuzjastycznym tonem. Wydaje się już być bardziej przytomny. Słyszę w tle Gemmę, niecierpliwiąc się coraz bardziej – Chwilka, szukam. Masz kartkę?
- Mam – kłamię i rozglądam się za moim brązowym notesem. Otwieram go i chwytam za ołówek – Więc?
- Knightsbridge 14/3.
- Wielkie dzięki – mówię, zapisując ulicę z ulgą - Do usłyszenia!
Pakuję miski Luny, która przygląda mi się ze zdziwieniem, przez cały czas drepcząc za mną krok w krok. Niechcący wpadam na nią, sprawiając, że cicho piszczy, jednak szybko przestaje się na mnie gniewać, gdy głaszczę ją chwilę za uchem. Wrzucam jeszcze do torby szczoteczkę do zębów i z zadowoleniem stwierdzam, że wszystko już mam. Ubieram swój czarny płaszcz i biorę zwierzaka na ręce, opuszczając moje mieszkanie razem z nim. Wpisuję w nawigacji adres. Denerwuję się, gdy ta przez dobre trzy minuty ustalała trasę i kolejny raz obiecuję sobie, że wymienię ją na lepszą. Wreszcie ruszam, widząc, że według urządzenia za osiemnaście minut powinienem dotrzeć do celu. Łamię kilka przepisów drogowych, gdyż ulice wydają się być zupełnie puste, w końcu dochodzi już trzecia. Zaciskam nerwowo dłonie na kierownicy, gdy nie mogę znaleźć odpowiedniego miejsca do zaparkowania. Kręcę się pojazdem dobre dziesięć minut aż wreszcie zauważam wjazd na parking podziemny. Ruszam w kierunku windy z Luną na rękach. Po chwili stoję pod mieszkaniem numer 3 i czuję, że moje serce zaraz rozerwie skórę klatki piersiowej i wydostanie się na zewnątrz.


*

Dochodzi czwarta i wiem, że powinienem iść już spać, ale czuję się okropnie. To idiotyczne, ale fakt, że Harry mi nie odpisał, zabolał mnie bardziej, niżeli Eleanor oświadczająca mi, że to koniec naszego małżeństwa. Śmieję się nerwowo ze swojego systemu wartości. Jestem niemalże pewien, że to jego zemsta. Myślę tylko o tym, jak ciężko mi się oddycha, gdy staram się stłumić w gardle łzy. Ostatni raz płakałem przy narodzinach Gemmy. Próbuję, za wszelką cenę próbuję się powstrzymać, ale już po chwili zauważam krople słonej wody opadające mi na dłonie, którymi w następnej sekundzie zatrzaskuję ze złości laptopa. Wszystko mi się rozmazuje. Jak w amoku, ściągam z siebie koszulkę, rzucając ją niedbale gdzieś w kąt, po chwili robiąc to samo ze spodniami i skarpetkami. Zostaję tylko w zbyt luźnych bokserkach i za wszelką cenę próbując przestać płakać, udaję się do pokoju córki, by upewnić się, że smacznie śpi. Kiedy orientuję się, że mała jest pogrążona we śnie, przykryta kołdrą po samą szyje, idę prosto do swojej sypialni i w chwili, gdy rzucam się na łóżko, słyszę dzwonek do drzwi. Podrywam się natychmiast, zarzucając na siebie nerwowo rozciągnięty sweter w bordowe paski. Zerkam przez wizjer i zamieram przez chwilę, jednak gdy tylko wyrywam się z letargu, natychmiast otwieram drzwi i patrzę na niego, tylko patrzę, czując, jak miękną mi kolana.
Chryste, Harry jest jak wino. Nie mogę uwierzyć w to, że mężczyzna o takim wyglądzie, pozostał singlem przez ostatnie dwa lata. Rysy jego twarzy wyostrzyły się, podkreślając idealną linię jego szczęki, pokrytej dwudniowym zarostem. Włosy były troszeczkę dłuższe, niżeli pamiętałem i odrobinę ciemniejsze; idealne loki opadały na jego czoło, kark i ramiona. Patrzy na mnie błyszczącymi oczyma i cholera, czy one zawsze były takie zielone? Im dłużej na niego zerkam, tym pod większym jestem wrażeniem. Opalone i umięśnione ciało perfekcyjnie prezentowało się pod obcisłym, szarym swetrem. Zapomniałem też już, jak dobrze jego nogi prezentują się w ciemnych rurkach. Wzdycham cicho, czując się coraz bardziej niepewnie. Stoi tuż przede mną, wyglądając jak grecki bóg, podczas gdy ja wpatruję się w niego, mając na sobie za duże bokserki w granatową kratkę i ogromny, sprany sweter. Moje włosy najprawdopodobniej sterczały na wszystkie strony, bo od odejścia Eleanor przestałem o nie dbać. Nie pamiętam też, kiedy ostatnio się goliłem. Jest mi wstyd i chcę zapaść się pod ziemię, jednak w następnej chwili czuję, jak tonę w jego silnych ramionach i wszelkie myśli wylatują mi z głowy.
- Nigdy nie byłeś piękniejszy, Lou – mruczy mi do ucha niskim głosem, za którym tak bardzo tęskniłem, ale ja nie mogę już dłużej czekać. Czekałem pieprzone dziesięć lat. Czuję się lekko zmieszany, gdy muszę stanąć na palcach, jednak gdy tylko sięgam po jego usta i nasze wargi łączą się ze sobą, a ja czuję cudowny smak Harry’ego na swoim języku, wszystko to przestaje mieć już jakiekolwiek znaczenie. Mam 32 lata i czuję się jak podczas swojego pierwszego pocałunku, gdy motyle rozrywają mi wnętrzności. Jest w nim wszystko. Miłość, żar, tęsknota, żal zmarnowanego czasu, smutek, gorycz, rozpacz, ogień między nami, płoniemy obaj, jego usta to moje usta i wszystko jest już na swoim miejscu. Całujemy się zachłannie, niestarannie, próbujemy znaleźć wspólne tempo, ale wszystko dzieje się zbyt szybko, zbyt mocno siebie pragniemy, nasze języki ocierają się o siebie, chcemy być jak najbliżej i słyszę, jak Harry jęczy cicho prosto w moje wargi. Odsuwam się od niego, patrząc prosto w jego świecące od pożądania oczy i bez słowa wskazuję mu drzwi od mojej sypialni. Uśmiecha się do mnie na ten widok, popychając mnie w tym kierunku. Nie przerywając pocałunku, trafiamy jakimś cudem na moje łóżko i sam już nie wiem, w jakim momencie tracę sweter. Harry wzdycha, patrząc na moje ciało, a ja czuję, jak moja twarz pokrywa się rumieńcem, bo wiem, że nie jestem idealny. W jego oczach widzę jednak czystą miłość, a gdy przesuwa palcami po moich żebrach i mostku, nie wytrzymuję.  Podnoszę się, wsuwając dłonie pod materiał jego swetra i szybkim ruchem go z niego ściągam. Kiedy widzę jego klatkę piersiową, z ust wyrywa mi się cichy jęk zachwytu. Nie potrafię zrozumieć, jak mogłem być takim głupcem, kiedykolwiek go opuszczając. Chłopak uśmiecha się do mnie, kładąc się na plecach, a ja bez wahania nachylam się nad nim, przygryzając skórę pomiędzy dwiema jaskółkami, wytatuowanymi na jego skórze i wtedy to zauważam. Maleńkie, delikatne cyferki, układające się w datę moich urodzin, wytatuowane tuż pod ptakiem, który symbolizował mnie. Przesuwam dłonią po tatuażu, nie mogąc w to uwierzyć.
- Twój – Harry bez wahania odpowiada na pytanie, którego nie zdążyłem zadać, a ja czuję, jak do głowy uderza mi adrenalina i podniecenie. Nigdy w życiu nie pragnąłem nikogo tak bardzo. Nie waham się ani przez sekundę, gdy zsuwam z niego spodnie, a zaraz po nich bieliznę. Nie mogę przestać na niego patrzeć. Zdaję sobie sprawę, że od jego przyjścia nie powiedziałem jeszcze ani słowa, więc nachylam się nad im i mówię słowa, które chłopak powinien usłyszeć ode mnie dziesięć lat temu
- Kocham cię – Mój głos jest chrapliwy, jednak Harry’emu to nie przeszkadza. Gryzę go mocno w szczękę, na co on wygina się w łuk, a to działa na mnie jak zaproszenie. Jęczę głośno i nachylam się nad nim, po czym biorę w usta jego prawy sutek, przygryzając go ostrożnie. Chłopak reaguje natychmiast, jęcząc cicho moje imię, a ja kręcę głową, mrucząc cicho. Składam drobne pocałunki przez cały jego brzuch, aż w końcu odnajduję tatuaż, który zawsze tak uwielbiałem. Całuję mocno napis na jego biodrze, próbując zrobić na nim malinkę, a zielonooki wygina się jeszcze mocniej.
- Proszę – mruczy w końcu błagalnie, a ja rozumiem. Czekał dziesięć lat. Nie zamierzałem pozwolić czekać mu ani sekundy dłużej. Uśmiecham się zadziornie w jego stronę, a potem składam krótki pocałunek na jego męskości. Nie czuję wstydu. Harry klnie głośno, gdy w końcu pieszczę go po całej jego długości, a ja przestaję na chwilę, ostrzeżony przez własną podświadomość
- Kocham – zaczynam, przebiegając sprawnym językiem po jego główce – twoje – dodaję, schodząc trochę niżej – jęki – z każdym kolejnym słowem pieszczę dalszą część jego męskości, a Harry wcale się nie ucisza – ale musisz – mruczę, zataczając drobne kółeczka na jego początku - być ciszej – dodaję, składając drobne pocałunki na jego podbrzuszu – inaczej obudzimy Gemmę – kończę, a potem pozwalam, by jego przyrodzenie zniknęło w moich spragnionych wargach. Uśmiecham się z satysfakcją, widząc, jak bardzo chłopak wygiął się w łuk, zaciskając dłonie na pościeli.
- Louis – ostrzega mnie niskim głosem, a ja natychmiast się wycofuję, uśmiechając się. Wspinam się na niego i składam delikatny pocałunek na jego policzku, mrucząc cicho do jego ucha, jak bardzo jest dla mnie ważny. Chłopak jednak jęczy coś niezrozumiale i orientuję się, że chce mnie więcej. Patrzę na niego uważnie i widzę niemą zgodę w jego oczach, więc sięgam do szafki nocnej, wyciągając z niej żel i ostrożnie, nie chcąc go przestraszyć, staram się go przygotować – Proszę, zrób to teraz, Lou, błagam, zbyt długo już… - skomle i urywa natychmiast, gdy spełniam jego prośbę.
- Kurwa, Harry – jęczę, całując go w skroń. Uczucie jedności z nim jest niesamowite. Jesteśmy cali spoceni, gorący, potargani i wszystko jest idealne, i tak powinno być już zawsze. Odczekuję chwilę, obserwując jak jego twarz rozluźnia się i poruszam się w nim, całując jednocześnie jego szyję. Słyszę jego urywane przekleństwa i prośby, bym przyspieszył i nie pragnę niczego więcej. Moje biodra wychodzą naprzeciw jemu w szalonym, zabójczym wręcz tempie i opadam na niego, jęcząc jego imię, gdy dochodzę. Staram się jednak myśleć także i o nim; cztery szybkie ruchy wystarczą, by znalazł się w niebie razem ze mną. Oddychamy ciężko w swoich ramionach. Po naszych policzkach spływają łzy. „Kocham Cię” powtarzam tysiąc razy, ale wciąż wydaje mi się, ze to zbyt mało. Sam już nie wiem, kiedy zasypiamy, nadzy, wtuleni w siebie nawzajem.

*

Choć dochodzi dopiero siedemnasta, na dworze jest już zupełnie ciemno. W domu pachnie słodkimi pierniczkami, które upiekłem z córeczką dzień wcześniej i nigdy w życiu nie czułem się tak, jak czuję się w tej chwili. Obserwuję z ogromnym uśmiechem, jak mała Gemma rozrywa z radością srebrny papier, w który zapakowany był największy z jej prezentów gwiazdkowych. Harry siedzi tuż obok niej, ubrany w gruby, granatowy sweter i czarne spodnie, i wygląda idealnie. Są do siebie tak podobni, że ciężko mi uwierzyć, że nie jest jego córką. Zielonooki pomaga jej rozpakować karton i widzę, jak w oczach dziewczynki pojawiają się łzy radości, gdy ta orientuje się, że dostała w prezencie swoją wymarzoną lalkę i wyciągam do niej ramiona, gdy biegnie w moim kierunku, chcąc się pochwalić. Kręcę nią w powietrzu i śmiejemy się razem przez chwilę jak wariaci, dopóki brunetka nie zaczyna krzyczeć, że jest jej niedobrze. Chichoczemy razem, gdy odstawiam ją na ziemię i obkręcam jej ciałko w przeciwnym kierunku, by uspokoić jej głowę.
- Tato, a co święty Mikołaj przyniósł tobie w prezencie? – pyta po chwili, patrząc na mnie uważnie oczyma w kolorze trawy. Zerkam na Harry’ego, stojącego do nas plecami; zbyt zajętego poprawianiem dekoracji na choince, by nas usłyszeć i wzdycham, czując narastającą w klatce piersiowej miłość.
- Harry’ego – mówię jej, a ona natychmiast wyrywa się do niego, rozumiejąc więcej, niż w tym wieku rozumieć powinna. Mężczyzna bierze ją na ręce i przytula mocno do siebie, a ona składa na jego policzku mokrego całusa. Śmieją się razem, a potem brunet sadza ją sobie na ramionach, pozwalając jej dotknąć umieszczonej na szczycie choinki gwiazdy. Cały czas przygląda im się uważnie Luna – najmądrzejszy pies, jakiego poznałem. Głaszczę ją lekko po głowie, a potem podchodzę do nich, starając się powstrzymać łzy wzruszenia, które odbierają mi mowę.

Chwytam Harry’ego za rękę. Nigdy nie zamierzam jej już puścić.
________________________
Persepktywa Hazzy: Paulina
Perspektywa Lou: Jill
Mamy nadzieję, że spodobała wam się nasza jednoczęściówka. Za wszelkie komentarze bardzo dziękujemy. Dajcie znać, jeśli chcecie, byśmy to kiedyś powtórzyły. 

poniedziałek, 4 listopada 2013

Dear Darlin' [1/1]

Hazz,
dzisiaj są Twoje urodziny. To już dwudzieste pierwsze. Czasami nie mogę uwierzyć, jak szybko ten czas ucieka. Odkąd skończyłeś siedemnaście lat, co roku piszę do Ciebie list i nie wyobrażam sobie, by teraz mogło by być inaczej, choć zapewne jestem ostatnią osobą, od której chciałbyś czytać dziś życzenia. Mógłbyś chociaż spróbować? Proszę, bardzo mi na tym zależy.
Zanim przejdę do sedna, chciałbym napisać Ci, że niczego w życiu tak bardzo nie żałuję, jak tego, że dokładnie rok temu spieprzyłem Twoje urodziny. Tak naprawdę nie tylko urodziny, bo spieprzyłem naszą przyjaźń, nasz związek, nasze wszystko. Wszystko, co miało dla mnie jakiś sens. Wiem, że nigdy mi nie wybaczysz, nie zamierzam Cię o to prosić, bo zupełnie Ci się nie dziwię, Harry. To, co zrobiłem, jest niewybaczalne. Zwątpiłem w nas, mimo że każdego dnia dawałeś mi poczucie, że kochasz mnie jak nikogo innego. Wiedziałem, że jestem najważniejszy, powtarzałeś mi to niemalże codziennie. I czasami mówiłeś, że będziesz powtarzał mi to do znudzenia, jednak szczerze mówiąc, te słowa nigdy mnie nie nudziły. Zawsze sprawiały, że czułem się bezpieczny i spokojny, bo cholera, Harry, wierzyłem Ci. Nie masz pojęcia, jak okropnie tęsknię za chwilami, kiedy trwałem w Twoich ramionach, za najwspanialszymi pocałunkami, naszymi dłońmi splecionymi ze sobą, długimi wieczorami przy herbacie czy gorącej czekoladzie z piankami, sposobem w jaki uśmiechałeś się do mnie, śmiałeś się ze mnie, pocieszałeś mnie. Za tym, jak się kochaliśmy w naszym łóżku. Z dnia na dzień brakuje mi Ciebie coraz bardziej i nie potrafię sobie z tym poradzić. Próbowałem. Wydawało mi się, że życie bez Ciebie będzie łatwiejsze, każdy z nas znajdzie sobie drugą połówkę, z którą nie będzie musiał się ukrywać. Byłem pewien, że to się uda, wiesz? Do dziś pamiętam ten przeklęty wieczór, kiedy prosiłeś mnie, bym Cię nie zostawiał. I kurwa, gdybym wtedy wiedział, że przytulam Cię po raz ostatni, nigdy bym Cię nie puścił. Znowu drżą mi ręce, więc przepraszam za pismo... Byłem nieugięty i udawałem, że to mnie nie obchodzi, że Ty mnie nie obchodzisz, jednak uwierz mi, że łzy w Twoich oczach uświadomiły mi szybko, że jest inaczej. Mimo to odszedłem. Tak właśnie postępują tchórze, a ja z całą pewnością do nich należę.
Chciałbym Ci życzyć, abyś się nigdy nie zmieniał, bo jesteś naprawdę wspaniałą osobą. Nigdy nie poznałem nikogo o równie dobrym sercu co Ty, Harry. Sława Ciebie jedynego nie zmieniła. Wciąż sam nosisz walizki, robisz sobie kawę, chodzisz do sklepu. Dla naszych fanów jesteś przyjacielem, nie traktujesz nikogo z góry. Masz najwięcej cierpliwości z nas wszystkich, zawsze tak bardzo Cię podziwiałem za to, że pomimo zmęczenia, starasz zrobić sobie ze wszystkimi zdjęcia. Nie skrzywdziłbyś nawet muchy, zawsze tak było. Mam nadzieję, że zawsze pozostaniesz tak prawdziwy. Mam nadzieję, że dalej będziesz spełniał swoje marzenia, związane nie tylko z muzyką, ale wszystkie te, o których mówiłeś tylko mi. Jestem pewien, że dasz radę zrealizować każde z nich, w końcu nie znam nikogo bardziej ambitnego i upartego, od Ciebie. Mam nadzieję, że nigdy nie stracisz swojej pogody ducha, poczucia humoru i wiary we własne możliwości. Życzę Ci także, abyś potrafił cieszyć się z małych rzeczy oraz byś zawsze otaczał się kochającymi ludźmi. I teraz najgorsze, Harry. Jestem cholernym egoistą i wcale nie chcę Ci życzyć, byś obdarował miłością kogoś, kto na nią zasługuje, ale jednocześnie wiem, że Tobie jak nikomu innemu należy się szczęście. Uwierz mi, że wiele dałbym by znów być tą osobą.
Nic się nie zmieniło, Hazz. Bo nawet jeśli przez rok byliśmy daleko od siebie, ja nigdy tak naprawdę nie przestałem Cię kochać. Zawsze byłeś na pierwszym miejscu. Nadal jesteś moją pierwszą myślą każdego ranka i wieczoru. Nikt nigdy nie mógłby zająć Twojego miejsca. Musisz wiedzieć, że zawsze będę żył małą nadzieją, że może jednak znów będziemy szczęśliwi. Chciałbym to naprawić. Chiałbym w tym momencie pojechać do Ciebie i przytulić się do Ciebie. Chcę, byś pocałował mnie w czoło i powiedział, że wszystko się ułoży. Ułoży się, prawda?
Wciąż Twój,
Lou


Louis,
przeczytałem list od Ciebie dwadzieścia trzy razy zanim zdecydowałem się odpisać.
Dziękuję, że mimo wszystko zdecydowałeś się go napisać, bo okropnie obawiałem się, że tego nie zrobisz. Doskonale wiesz, że od chwili, kiedy podarowałeś mi pierwszą kopertę co roku czekam na następną. Życzenia od Ciebie liczą się najbardziej. Zawsze potrafiłeś wszystko skomplikować, wiesz?
Nienawidzę Cię, Louis. Nienawidzę Cię za to, że rok temu porzuciłeś mnie, mimo że ja wciąż Ci powtarzałem, że Cię kocham. Cholera, byłem w stanie zrobić wszystko, by Cię uszczęśliwić. Tylko na tym mi zależało. Zawsze byłeś jedyną osobą w moim sercu i nie masz pojęcia jak bardzo Cię nienawidzę za to, że zwątpiłeś. Nienawidzę Cię za to, że pozwoliłeś mi wierzyć przez ten czas że jestem dla Ciebie nikim. Nienawidzę Cię za to, że udawałeś, że jest w porządku. Nienawidzę Cię za to, że mam w sobie tyle złości, z którą nie potrafię sobie poradzić. Widzisz? Wcale nie jestem takim dobrym człowiekiem. Najbardziej nienawidzę Cię za to, że wciąż mam do Ciebie słabość. Nie mogę się tego wyzbyć, mimo że dawno już powinienem. Rok, kiedy musiałem być z dala od Ciebie był najgorszym okresem w moim życiu, Lou. Ten cholerny ból rozrywający od środka, gdy musiałem widywać każdego pierdolonego dnia osobę, którą kochałem całym sercem, pomimo że już nie należała do mnie. Silniejsza jednak od mojej nienawiści do Ciebie jest miłość, którą Cię darzę. I jestem w stanie zapomnieć o wszystkim złym, bo wciąż wspominam to co dobre. Pamiętam jak bardzo się cieszyliśmy, kiedy wreszcie zamieszkaliśmy razem i wydawało się, że teraz już nic nas nie złamie. Planowałeś każdy kąt, a ja pozwalałem Ci na to. Cierpliwie słuchałem Twoich instrukcji, gdy zleciłeś mi przybicie ramek z naszymi zdjęciami w naszej sypialni. Nie mogłeś się zdecydować, gdzie mają wisieć, a ja nie mogłem tego pojąć, bo wszędzie pasowały i dwa centymetry w górę i trzy w lewo niczego nie zmieniały. Prawie się o to pokłóciliśmy, pamiętasz? Kurwa, dlaczego właściwie o tym piszę? Lou, nie mieliśmy problemów. Między nami wszystko układało się, byliśmy szczęściarzami. Każdego dnia czułem się wspaniale i to była Twoja zasługa.
Dlaczego nie przyjedziesz? Chcę pocałować Twoje czoło, a później Twój śliczny nosek i powiedzieć Ci, że spieprzyliśmy sprawę. Też czuję się winny, bo miałem cały rok i mogłem spróbować Cię jeszcze przekonać. Chciałbym powiedzieć, że się ułoży. Naprawdę bym chciał, sweetcheeks. I w zasadzie jestem pewien, że się ułoży. Tylko bądź blisko mnie i nigdy więcej w nas nie wątp. Nigdy nie przestałem Cię kochać i błagam, nie zostawaj mnie z tym samego.
Zawsze Twój, 
Harry

________________________
Dla moich dwóch ukochanych słoneczek, Julki i Darii. Bez Was i Waszej wiary we mnie NIC by nie powstało. Kocham Was!
I dla każdego kto wyczekiwał czegoś nowego z mojej strony. Do usłyszenia niebawem!

poniedziałek, 23 września 2013

Twój na zawsze [1/1]

Ostrzeżenie: miłość dwóch mężczyzn (+18)


- Naprawdę nie rozumiesz, że z nią wszystko wydaje się być łatwiejsze? – zapytał rozżalony Louis, patrząc prosto w zielone oczy przyjaciela. Nie wiedział, że tym jednym, prostym pytaniem, złamał serce chłopaka.
- Łatwiejsze? – powtórzył łamiącym się głosem kędzierzawy, łapiąc się przy tym za głowę. Nie mógł uwierzyć w to, co słyszał.
- Dużo łatwiejsze. Przede wszystkim, nie muszę się ukrywać. Mogę okazywać swoje uczucia publicznie i nikt nie może mi zarzucić, że są złe i nieetyczne. Wszyscy akceptują mnie i El. Gdybym zechciał, mógłbym w przyszłości wziąć z nią ślub, założyć rodzinę, mieć dzieci. Wiążąc się z nią, nie narażałbym całego zespołu. Sam pomyśl, a jeśli obecni fani nie zaakceptowaliby naszego homoseksualnego związku? Poza tym, Eleanor to tak naprawdę dobra dziewczyna i może mógłbym spróbować zacząć traktować ją poważniej? Może by nam wyszło i wszystkie problemy zniknęłyby? Moje, twoje, One Direction. Między nami też już nie jest dobrze, ciągle robisz mi awantury. Nie mam już na to wszystko siły, rozumiesz? Więc jaki jest sens abyśmy to ciągnęli? - wyrzucił z siebie szatyn, podczas gdy młody mężczyzna nie mógł wytrzymać, słuchając tej długiej i zdającej się nie mieć końca listy. Jeszcze nocą był pewien, że ta chwila nigdy nie nastąpi. Teraz siedział ze spuszczoną głową, próbując to wszystko pojąć, jednak nie mógł. Zrezygnowany podniósł głowę.
- Rzeczywiście, żaden – odpowiedział cicho. Nie miał siły dalej z nim rozmawiać, chciał jak najszybciej skończyć tę konwersację i zostać sam.
- Nie może być między nami tak jak dawniej? Tak jak zawsze powinno być?
- Nic już nie będzie jak dawniej. Nic.
- Dlaczego nie możemy chociaż spróbować? – zapytał, siadając na kanapie obok załamanego zielonookiego. Położył dłoń na jego ramieniu, jednak ta została natychmiastowo strącona.
- Wypierdalaj stąd. Wypierdalaj do swojej Eleanor i szczęśliwego, łatwego życia z nią!
*
Kolejne dni były dla Harrego prawdziwym koszmarem, bo mimo, że nie miał na to siły, codziennie musiał wstawać z łóżka i próbować żyć dalej. Każdego dnia widywał Louisa, a0 ten był ostatnią osobą, którą zielonooki chciał oglądać. W zespole panowała zła atmosfera. Niall, Liam i Zayn najzwyczajniej w świecie nie chcieli stawać po żadnej stronie. Wszyscy wiedzieli, że tym razem nie jest to kolejna, zwykła sprzeczka.
- Harry, teraz ciebie proszą na kilka samotnych ujęć – powiedział spokojnym głosem Liam, zajmując miejsce na kanapie obok zamyślonego nastolatka.
- Tak, już idę – odpowiedział po dłuższej chwili podnosząc się. Ruszył powolnym krokiem w kierunku drugiego pomieszczenia. W środku było kilka osób. Fotograf i  garstka osób pomagających mu, makijażystka, menadżer i on. Louis siedział, rozmawiając wesoło z młodą dziewczyną, która wskazała gestem, by czarnowłosy usiadł obok. Harry zacisnął zęby i zrobił o co prosiła. Szatyn momentalnie zamilknął, a nastolatek przymknął oczy pozwalając Lily przygotować swoją twarz do zdjęć.
- Gotowy? Potrzebujemy dwóch, no może ewentualnie trzech dobrych zdjęć.
Sesja osiemnastolatka została szybko skończona, bo Harry był świetnym aktorem i potrafił doskonale udawać. Mimo tego, że cały czas czuł na sobie wzrok Louisa, postanowił podołać zadaniu. Już po chwili fotograf osiągnął efekt, który zamierzył.
Louisowi również nie było łatwo, zdawał sobie sprawę, że bardzo skrzywdził młodego chłopaka, który był bardzo wrażliwy. Bolało go serce cały dzień, kiedy widział twarz ukochanego, jednak najciężej było mu, gdy w busie dołączyła do niego El. W momencie jej pojawienia się ujrzał tak wielki ból w oczach kochanka, że momentalnie spuścił wzrok. Nie potrafił udźwignąć wszystkiego, na co się zdecydował. W głębi serca czuł, że powinien teraz trzymać dłoń szatyna, nie dziewczyny, z którą go nic nie łączyło.
*
Harry obudził się w fatalnym nastroju i zdenerwował się jeszcze bardziej, kiedy dotarło do niego, że dziś jest 24 grudnia. Wigilia i urodziny Lou, którego kochał całym sercem. Został zaproszony, jak z resztą i reszta zespołu, na coroczną kolację do domu rodzinnego szatyna, jednak wiedział, że w tym razem nie da rady. Wyciągnął swój telefon i napisał krótkiego sms'a.

Do: Lou
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Mam nadzieję, że będziesz się dzisiaj świetnie bawił. Przepraszam, ale w tym roku nie możemy spędzić tego dnia razem, wyjeżdżam do rodziców. Do zobaczenia w przyszłym roku. Wszystkiego dobrego, Lou.


Kilka razy przeczytał treść i wreszcie postanowił wysłać wiadomość. Miał nadzieję, że Louis nic nie odpowie, to znacznie ułatwiłoby sytuację. Sygnał wiadomości rozbrzmiał szybciej niż przypuszczał.

Od: Lou
Przyjedź. Przyjedź chociaż na chwilę.

Czarnowłosy westchnął patrząc bezsilnie w wyświetlacz swojego drogiego telefonu. Louis niczego mu nie ułatwiał.


Do: Lou
Nie mogę. Niedługo mam samolot.

Od: Lou
Szczęśliwego Nowego Roku, Harry. Mam nadzieję, że pewnego dnia mi wybaczysz i zrozumiesz mnie.
*
Zielonooki nerwowo zerkał na zegarek, pakując się pośpiesznie. Wiedział, że chce  uczynić jeszcze jedną rzecz przed wyjazdem. Nie miał tego robić, obiecał samemu sobie, że powstrzyma się, jednak... Nie mógł. Rzucił torbę na tylne siedzenie swojego  samochodu i ruszył w kierunku, który tak dobrze już znał. Pokonywał tę drogę niemalże każdego dnia. Stał pod drzwiami dobre dziesięć minut, zanim wreszcie nadusił na dzwonek. W drzwiach stanął zdumiony Louis. Zaprosił go do środka, jednak Harry pokiwał przecząco głową i podał szatynowi małe pudełeczko.
- Wszystkiego dobrego, Lou – wydukał wreszcie patrząc na niego swoimi smutnymi tęczówkami.
- Dziękuję – odpowiedział zmieszany chłopak proponując – Może jednak zostaniesz?
- Nie utrudniaj mi wszystkiego. Przyjechałem tutaj tylko dlatego, że tego chciałeś. A ja jak zwykle nie potrafiłem ci odmówić.
W tym momencie, Harry ujrzał za mężczyzną, którego kochał, dziewczynę, której szczerze nienawidził. Przegryzł wargę próbując się nie rozpłakać. Odwrócił się bez słowa i szybkim krokiem udał się do samochodu. Bardzo pożałował, że zdecydował się przyjechać. 
*
Louis stał na progu domu i obracał pudełeczko w dłoniach, patrząc, jak Harry odjeżdża. Doskonale wiedział, co pomyślał. I zupełnie mu się nie dziwił, bo sam zdecydowanie ułożyłby w głowie to samo. Mijając bez słowa Eleanor, udał się na górę do swojej sypialni. Usiadł na dużym łóżku, które kojarzyło mu się tylko z jego ukochanym zielonookim i otworzył opakowanie. Prezent, który zawsze był dla niego najważniejszy, bo od osoby, którą kochał. W środku znalazł bransoletkę. Była to zwykła, srebrna zawieszka w kształcie puzzla z wygrawerowanym napisem „Let us love” na czarnym, skórzanym rzemyku. Oczy szatyna zaszły łzami, bo biżuteria była całkowicie w stylu czarnowłosego. Do tego sentencja, którą Louis przetwarzał w głowie kilka razy, aż wreszcie rozpłakał się na całego. Zrozumiał, że popełnił błąd i nic nie jest łatwiejsze bez przeklętego Stylesa, którego teraz tak bardzo potrzebował.
*
Harry siedząc już w swoim starym pokoju bawił się bransoletką, identyczną, jaką właśnie podarował Louisowi. Zamówił dwie identyczne, zanim jeszcze stracił szatyna. Usłyszał dźwięk wiadomości i spojrzał na wyświetlacz. Westchnął głośno, widząc nadawcę.

Od: Lou
Dziękuję.

Nic nie odpisał. Odrzucił telefon na poduszkę i podniósł się. Zszedł na dół i usiadł przy stole w kuchni, przyglądając się matce, która szykowała kolację Wigilijną. Ta doskonale wiedziała, co jest przyczyną smutku jej syna, jednak zdawała sobie sprawę, że póki Harry sam nie rozpocznie rozmowy, nie powinna go denerwować.
- Synku, może chciałbyś odwiedzić starych znajomych? Do kolacji jest jeszcze sporo czasu. Gemma jest teraz u Stana, jest tam małe przyjęcie... Jak kiedyś, pamiętasz?
- Pamiętam. Właściwie, dlaczego by nie, pójdę – odpowiedział, podnosząc się z krzesła. Już miał opuścić pomieszczenie, gdy cofnął się i musnął swoją rodzicielką w policzek i szepnął – bardzo Cię kocham, mamo.
*
Louis większość dnia spędził w łóżku czekając na odpowiedź Harrego, choć tak naprawdę wiedział, że jej nie otrzyma. Nieubłaganie zbliżał się wieczór i pierwsi goście zaczęli się schodzić. Do pokoju szatyna wszedł Niall rozglądając się po pomieszczeniu. Usiadł na skraju łóżka.
- O której przyjdzie Harry? - zapytał - Nie odbierał naszych telefonów.
- Nie przyjdzie. Ani dziś, ani jutro. Zobaczę go dopiero w przyszłym roku.
- Jak to nie przyjdzie? Przecież Wigilia i twoje urodziny... Zawsze spędzaliśmy ten dzień razem. Możesz mi wytłumaczyć, dlaczego po prostu nie przyznasz się, że popełniłeś błąd? Dlaczego nie chcesz tego naprawić? Wiesz jaki jest Harry... Pewnie teraz leży w łóżku i ryczy. Wolałby być przy tobie.
- Wyjdź. Chcę się przebrać.
- Widzimy się na dole – zrezygnowany blondyn opuścił pokój.
*
Harry rozluźnił się na bożonarodzeniowej imprezie ze znajomymi. Wszyscy przywitali go bardzo serdecznie, ale mimo wszystko najbardziej na jego widok ucieszyła się jego siostra – Gemma. Wśród znajomych twarzy czarnowłosy zauważył nieznaną mu dziewczynę. Był dobrze wychowany, więc od razu udał się jej w kierunku i wyciągnął dłoń przedstawiając się:
- Jestem Harry. Pierwszy raz Cię tutaj widzę.
- Emma. Wiem kim jesteś, Harry Stylesie. Pytanie, kto nie wie – dodała uśmiechając się ściskając dłoń chłopaka.
- Mieszkasz tutaj od niedawna? - zapytał przyglądając się uważnie niebieskookiej blondynce.
- Od roku. A Ty dlaczego jesteś tutaj? W wywiadach mówicie, że spędzacie ten dzień w piątkę – nieświadomie sprawiła chłopakowi niesamowitą przykrość. Ten jednak starał się nie okazywać po sobie smutku. Odpowiedział z ironicznym uśmiechem.
- W tym roku jest inaczej.
*
Harry milczał już pięć dni. Pięć cholernych, niesamowicie długich dni. To miał być pierwszy Sylwester spędzony osobno od czasu, kiedy się poznali. Lou nie potrafił wyobrazić sobie tej nocy, był przerażony wizją tego, że jego ukochany był tak daleko, a on nawet nie miał pojęcia, co ten robił. Siedział kolejny dzień w swoim pokoju i nie miał zamiaru do nikogo się odzywać. Strasznie brakowało mu czarnowłosego i już nikt, dosłownie nikt nie potrafił go pocieszyć. Nawet Liam, który zawsze umiał rozbawić go do łez, wyszedł z pokoju zrezygnowany.

*
Kędzierzawy spędzał każdy dzień z intrygującą Emmą. Podobała mu się, ale nie tak bardzo jak Louis. Tak naprawdę, spotykał się z nią tylko ze względu na to, że nie chciał myśleć o niebieskookim ukochanym, za którym potwornie tęsknił. Zbliżała się Sylwestrowa noc, a Harry pierwszy raz w życiu nie miał żadnych konkretnych planów. Leżał z blondynką na łóżku, grając w gry na konsoli. Dziewczyna siedziała między jego nogami, opierając się o jego klatkę piersiową. Śmiali się, kiedy chłopak dawał nastolatce specjalnie wygrywać, rozmawiali o zupełnie nieistotnych sprawach. Czuł słodki zapach przy jej szyi. Był przyjemny, ale... nie to, żeby mu się nie podobał, jednak jedno było pewne: nie był tym, który chciał przy sobie czuć. Po jakimś czasie, zwyczajnie znudziło im się zajęcie i wyłączyli telewizor. Ułożyli się na łóżku obok siebie. W pewnym momencie dziewczyna opierając się na łokciach pochyliła się nad czarnowłosym. Pogładziła do delikatnie po jego jedwabistym policzku i przyglądała mu się uważnie.
- Masz piękne oczy, Harry. Jesteś marzeniem wielu dziewczyn, wiesz?
Skinął głową, bo w pewnym stopniu zdawał sobie sprawę, że faktycznie tak jest. Bez problemu znalazłby sobie drugą połówkę, ale czy chciał jej szukać? Nie potrafił po prostu zapomnieć, nie chciał zapominać o tym co łączyło go z najstarszym członkiem zespołu. Ten też zawsze mu powtarzał, że ma piękne oczy. Szeptał mu do ucha niemalże każdej nocy, że tonie w jego najpiękniejszych na świecie, zielonych tęczówkach. Znacznie lepiej brzmiał ten komplement z ust Lou. Wiele by Harry dał by teraz usłyszeć ten słodki głos, który działał na niego jak żaden inny.
- Dziękuję – odpowiedział wreszcie i zupełnie nie spodziewając się tego, poczuł ciepłe wargi dziewczyny na swoich.
Sam nie wiedział dlaczego, ale zaczął po prostu odwzajemniać pieszczotę, pogłębiając pocałunek. Objął Emmę w pasie, przesuwając swoje wargi na jej szyję. Nieśpiesznie całował centymetr po centymetrze delikatnej skóry, słysząc ciche westchnienia blondynki. Jego dłonie zaczęły podwijać miętowy sweter do góry. Nastolatka nie protestowała i już po chwili jego dłonie dotykały jej kształtnych, jednak proporcjonalnych do jej ciała piersi. Pozbył się też stanika, bo zdecydowanie był w tym momencie zbędny. Sam już był półnagi i przygryzał wagę, gdy czuł usta w okolicach podbrzusza. Jego dłonie zaczęły sięgać do rozporka Emmy, gdy ten usłyszał dźwięk nowej wiadomości. Zignorował to. Chciał się oddać zapomnieniu i nie przejmować się niczym. Po chwili, jedyne co para na sobie miała, to dolna część bielizny. Młody Harry, zsunął z siebie ostatni skrawek materiału, a jego partnerka od razu zrozumiała sugestię. Zbliżyła się do męskości zielonookiego i zaczęła muskać wargami główkę. Ten przymknął oczy cicho wzdychając. Znów rozbrzmiał dźwięk otrzymania nowej wiadomości. Harry ujął telefon w dłoń.
- Tylko wyłączę to cholerstwo - szepnął
Nie spojrzał, od kogo otrzymał wiadomość. Wyłączył swój aparat, odkładając go na szafkę nocną. Kędzierzawy spojrzał wyczekująco, by znów móc poczuć zniewalające uczucie. Wzdychał cicho, przeczesując palcami długie, falowane włosy. Czasami niechcący ciągnął za nie blondynkę, jednak ta nie skarżyła się. Chłopakowi robiło się coraz goręcej i czuł, że lada moment nie wytrzyma. Ujął twarz dziewczyny i delikatnie uniósł ją do góry. Połączył ich wargi w czułym pocałunku i odwrócił się tak, że Emma leżała plecami opierając się o jego klatkę piersiową. Całował ją po ramieniu, gdy w tym samym czasie jego dłoń zsunęła bieliznę z dziewczyny. Jego pełne wargi obsypywały teraz pocałunkami szyję nastolatki, gdy po chwili delikatnie złączył ich ciała w jedno. Nie był pewien, czy to nie aby pierwszy raz niebieskookiej piękności, dlatego starał się być delikatny i czuły. Poruszał się wolno, błądząc jedną dłonią po brzuchu dziewczyny przesuwając ją do góry. Wreszcie odnalazł to, czego szukał i ujął pierś, gdy druga z dłoni zaciskała się na biodrze Emmy. Zatracał się w dziewczynie, wyłączył myślenie. Nieznacznie przyspieszył, by po chwili zakończyć z cichym westchnieniem tuż przy uchu blondynki.
*
Harry obudził się przy Emmie, która spoglądała na niego zakochanym wzrokiem. Wyglądała, jakby już od dłuższego czasu przyglądała się chłopakowi jak śpi. Ten przeciągnął się i podniósł do pozycji siedzącej. Ujął swój telefon komórkowy chcąc sprawdzić, która jest godzina. Wtedy przypomniał sobie o wiadomości. Włączył telefon i odczytał krótkiego sms'a:

Od: Lou
Tęsknię za Tobą.


Przeklął w myślach Louisa i od razu ujął w dłonie ubrania Emmy.
- Musisz już iść.
Nigdy nie traktował przedmiotowo dziewczyn, był uznawany wręcz za dżentelmena, ale w tym momencie stracił ochotę na jej bliskość. Na czyjąkolwiek bliskość. Nastolatka nic nie rozumiała, ale była dosyć przestraszona nagłą zmianą zachowania chłopaka. Zbierała szybko swoje rzeczy z łóżka i podłogi i ubierała się najszybciej jak tylko potrafiła. Opuściła pokój, a Harry ślepo wpatrywał się w wiadomość. Trzy słowa, a sprawiły, że poczuł niewyobrażalny ból. Żałował okropnie, że nie odczytał wyznania Louisa wcześniej. Był na siebie zły, że dopuścił się do bliskości z kimś innym.
*
Szatyn bił się z myślami. Był załamany faktem, że jego ukochany mu nie odpisał. Całą noc nie spał, wyczekując jakiejkolwiek wiadomości, jednak nie doczekał się. Nie tracił jednak nadziei, liczył, że kędzierzawy zechce mu odpisać. Niemalże podskoczył na łóżku, gdy usłyszał dźwięk telefonu. Spojrzał na wyświetlacz. Liam. Louis ze wściekłością rzucił telefonem i znowu rozpłakał się niczym dziecko. Był bezsilny, miał już dość życia bez zielonookiego.
*
Całe przedpołudnie walczył ze sobą, by tylko nie odpisać. Nie chciał okazywać słabości, jednak pragnął, by Lou wiedział, że on również za nim tęskni. Była to niepodważalna prawda i wiedział, że prędzej czy później sam wysłałby podobnego sms'a lub po prostu pojechał tam do niego i powiedział mu, że brakuje mu go. Westchnął cicho znowu wpatrując się w wiadomość od ukochanego i wystukał krótką odpowiedź:

Do: Lou
Ja też za Tobą tęsknię.


Nie musiał długo czekać na odpowiedź. Po pięciu minutach usłyszał wyczekiwany sygnał wiadomości.

Od: Lou
Więc chodź do mnie. Chcę jeszcze jedną noc. Chcę spać przy Twoim boku raz jeszcze. Chcę czuć bicie Twojego serca. Chcę, by Twoja głowa spoczywała na mojej klatce piersiowej, kiedy przytulałbym Cię. Chcę czuć Twoją skórę przy mojej. Chcę udawać, podczas tej jednej nocy, że nie spieprzyłem wszystkiego. Że wciąż jesteś mój.


Harry siedział w nieruchomej pozycji czytając kilka razy wiadomość. Jego dłonie drżały, a łzy zaczęły spływać po jego policzkach. Nie miał pojęcia co miał począć. Tak bardzo chciał być teraz przy niebieskookim. Podniósł się szybko z łóżka i zaczął pakować swoje rzeczy w zawrotnym tempie. Nie zdążył nawet pożegnać się z rodziną, nie miał w tym momencie na to czasu. Wsiadł do samochodu i szybko wystukał.

Do: Lou
Jestem w drodze.


Postanowił jechać prosto do domu Louisa, zdecydował się nie lecieć samolotem, bo nie wiedział, czy jakieś loty do Londynu są na teraz zaplanowane. Starał się jechać zgodnie z przepisami, ale po prostu nie mógł. Jego serce podpowiadało mu nieustannie, by przyspieszył. Całą podróż denerwował się okropnie, bo nie miał pojęcia jak się zachować podczas spotkania z szatynem. Mimo wszystko nie mógł się doczekać, kiedy wtuli się w jego ciało i zapomni o wszystkich dniach, które musiał spędzić bez niego. Po niecałych trzech godzinach samochód zatrzymał się pod pięknym, przyozdobionym kolorowymi lampkami domem. Był już wieczór, padał śnieg, na zewnątrz panowała świąteczna atmosfera, a czarnowłosy siedział w samochodzie próbując się uspokoić. Wreszcie wysiadł i zdecydowanym krokiem podszedł drzwi. Nie musiał pukać czy dzwonić, Louis otworzył mu drzwi nim ten zdążył unieść dłoń.
- Harry! - niebieskooki momentalnie przytulił chłopaka, a ten poczuł się bezpieczny i od razu objął mocno ukochanego. Nie chciał go nigdy więcej puszczać. Trwali długą chwilę w uścisku, gdy wreszcie weszli do środka zamykając drzwi.
- Lou – wyszeptał gładząc szatyna delikatnie po policzku przyglądając mu się bacznie. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że naprawdę cholernie tęsknił.
- Jesteś tutaj... Naprawdę przyjechałeś.
Harry skinął głową patrząc ciągle na ukochaną twarz. Nie wytrzymał i postanowił zaryzykować. Wpił się w wargi niebieskookiego. Oboje długo wyczekiwali tej chwili. Louis przyciągnął bliżej  kędzierzawego do siebie, próbował pocałunkiem pokazać młodszemu, jak bardzo go kocha i jak strasznie mu brakowało  jego obecności. Pośpiesznie Harry zsunął z siebie kurtkę i nie odrywając się od młodego mężczyzny zaczął przesuwać się z nim w kierunku salonu. Upadli na śnieżnobiały dywan, o który sprzeczali się setki razy. Szatyn uśmiechnął się przez pocałunek, gdy poczuł zimne dłonie nastolatka. Pragnął tego od bardzo dawna. Praktycznie od momentu porzucenia Harrego, który właśnie błądził dłońmi pod bordową koszulką. Louis rozpinał czarną, dopasowaną koszulę mrucząc cicho, gdy czuł jak ręce zielonookiego zaciskają się na jego biodrach. Szatyn zsunął koszulę z ramion czarnowłosego, gdy ten drżącymi dłońmi rozpinał rozporek spodni chłopaka. W szybkim tempie oboje byli już nadzy i trwali w silnym uścisku wciąż okazując sobie czułość. Lou doskonale wiedział, jak wrażliwa jest szyja Stylesa. Postanowił kolejny raz użyć swojej wiedzy. Zaczął składać tam pocałunki, wsłuchując się w przyspieszony oddech Hazzy, muskał wargami klatkę piersiową starszego.
- Chcesz tego? - zapytał kędzierzawy przesuwając dłonią po udzie mężczyzny, którego uważał za ideał. Patrzył uważnie na niego wyczekując odpowiedzi, a gdy tylko ujrzał znajomy błysk w niebieskich oczach zrozumiał, że oboje tego pragną i nie musi się już niczego obawiać.
Położył się ostrożnie na wysportowanym ciele Louisa i uniósł jego nogi kładąc je sobie na ramionach. Szepnął jeszcze patrząc z pożądaniem w oczach:
- Kocham cię najbardziej na świecie...  I wydaje mi się, że nigdy nie będę w stanie przestać.
Po tych słowach najdelikatniej jak potrafił wszedł w szatyna. Tuż przy swoim uchu usłyszał cichy jęk zadowolenia. Była to dla niego najpiękniejsza podzięka. Poruszał się z początku powoli, jednak były to dogłębne ruchy, które sprawiały, że Lou wbijał paznokcie w plecy czarnowłosego. Harry uśmiechał się całując ramię niebieskookiego, czasami przygryzając skórę z wyczuciem. Z czasem Harry przyspieszył przytulając mocno do siebie chłopaka. Chciał go mieć teraz blisko siebie, najbliżej jak się tylko dało. Oboje zachowywali się skandalicznie głośno, ale żadnemu z nich to nie przeszkadzało. Napawali się sobą. Ostatnimi ruchami nastolatek wbijał wręcz niebieskookiego w puszysty dywan, aż wreszcie oboje w tym samym czasie głośno jęknęli, trzymając się mocno za rękę. Kędzierzawy przetoczył się na bok, by nie męczyć swoim ciężarem ukochanego. Leżeli chwilę wsłuchując się w swoje głośne oddechy, aż wreszcie starszy się odezwał:
- Też cię kocham, Harry.
*
Tej nocy kochali się jeszcze dwa razy. Chcieli być ze sobą jak najbliżej. Leżeli wycieńczeni, jednak bardzo szczęśliwi na białym dywanie przytulając się do siebie. Harry muskał delikatnie ramię Louisa, który posyłał mu szczery uśmiech.
- Jesteś najlepszy, Harry... Zawsze powinienem to wiedzieć – wymruczał sennym głosem niebieskooki, patrząc na kędzierzawego.
- Ciiii... - uciszył go czułym pocałunkiem i wymruczał – Jutro o tym porozmawiamy. Pójdę po kołdrę.
Szatyn nic już nie odpowiedział. Starał się, naprawdę próbował nie zasnąć, jednak zmęczenie wzięło nad nim górę i po chwili po prostu odpłynął. Nastolatek wróciwszy do salonu, westchnął z rozbawieniem i przykrył ukochanego puchatą kołdrą i ostrożnie podniósł jego głowę, by wsunąć pod nią poduszkę. Sam położył się obok przytulając się mocno do starszego.
- Dobranoc, mój piękny...
*
Harry każdego ranka pijał bardzo mocną kawę. Tylko Louis potrafił ustawić intensywność w ekspresie, dodać odpowiednią ilość mleka i cukru, by ta smakowała czarnowłosemu najbardziej. Robił to niezliczoną ilość razy, niemalże po każdej wspólnej nocy. Wyjątkiem były dni, kiedy to nastolatek wstawał wcześniej, jednak tego dnia wciąż spał jak zabity. Dla siebie niebieskooki przygotował mocno posłodzoną herbatę i wrócił do salonu. Zielonooki właśnie przeciągał się i rzucił radosnym głosem:
- Długo nie śpisz?
- Chwilę. Jak zwykle przespałeś tylko robienie śniadania. Mogą być cheeriosy z jogurtem, czy wolałbyś dzisiaj coś innego?
- Pewnie, że mogą być. Wiesz doskonale, że nigdy mi się nie znudzą.
Starszy uśmiechnął się pod nosem podając kędzierzawemu miskę i spory kubek z gorącym napojem. Sam usiadł obok niego i zaczęli jeść. Przy wspólnych śniadaniach, rozmawiali zwykle o nieistotnych sprawach, jednak tym razem milczeli. Pewnie dlatego, że zdawali sobie sprawę, że poważna rozmowa ich nie ominie. Kiedy skończyli, Harry ujął dłoń szatyna i wplótł swoje palce w jego. Podniósł głowę i zaczął swoim zachrypniętym głosem:
- Popełniłem błąd, Lou. Potworny błąd. Nie wiem jak mam ci to powiedzieć – trzymał cały czas mocno rękę chłopaka jakby bał się, że ten ją puści.
- Nie mów nic. Ja wiem.
- O czym ty mówisz? - zapytał marszcząc brwi.
Był naprawdę zdumiony i nie miał pojęcia o czym mówi niebieskooki. Nie wiedzieć czemu zaczął się okropnie denerwować. Wyczekiwał odpowiedzi i miał wrażenie, że to były najdłuższe sekundy w jego życiu.
- Wiem o niej. Wiem wszystko. Naprawdę myślałeś, że się nie dowiem? - czarnowłosemu zrobiło się niedobrze.
Jego ciało zaczęło drzeć, a on zrozumiał, że nie ma nawet jak się usprawiedliwić.
- Wyczułem to od razu, kiedy tylko stanąłeś wczoraj w drzwiach i przytuliłeś mnie. Czułem jej słodki zapach na twojej szyi. Wyjątkowo obrzydliwy zapach. To niczego nie zmienia dla mnie, wiesz?
- Ale ja z nią... - wydukał łamiącym się głosem.
- Wiem. To odkryłem, kiedy mnie pocałowałeś. Wiem jak całujesz, kiedy jesteś spięty. Znam cię na wylot, Harry. Wszystko ułożyłem w głowie i domyśliłem się zanim to zrobiliśmy. Nie mam ci tego za złe.
- Gdybym tylko przeczytał tego nieszczęsnego sms'a od ciebie... Lou, wiesz, że ja nigdy bym cię...
- Nie zdradziłbyś mnie. Nigdy tego nie zrobiłeś i nie zrobiłbyś. Wiem o tym doskonale. To ja cię zostawiłem – dotknął policzka kędzierzawego gładząc go z wyczuciem patrząc w jego zielone tęczówki – Kocham cię. I nie chcę już mówić o tym. Chcę pomówić o czymś znacznie ważniejszym dla mnie...
Nastolatek poczuł ogromną ulgę. Cały ciężar jaki nosił na sercu po prostu zniknął. Louis mu wybaczył i tylko to w tym momencie się liczyło. Dopiero po chwili zrozumiał, co może dopiero usłyszeć. Przetworzył w myślach treść sms'a, którego znał na pamięć i przygryzł wargę jakby miał zaraz się rozpłakać.
- Chcesz mi powiedzieć, że chodziło tak jak w wiadomości tylko o jedną noc?
Louis od razu dostrzegł, że tego właśnie Harry bał się najbardziej. Nie chciał kolejny raz przechodzić przez to samo.
- Chcę ci tylko powiedzieć, że jedyną osobą, która popełniła błąd jestem ja. Byłem głupi sądząc, że życie bez ciebie okaże się łatwiejsze – przyznał wbijając swój wzrok w zielone tęczówki czarnowłosego – Nic nie jest łatwiejsze. Te kilka dni pokazało mi z kim chcę żyć. I choćby nie wiem jak trudno było, Hazz... chcę walczyć. Bo kurwa, kocham cię jak nikogo innego na tym świecie. Oboje siedzimy w tym gównie, nie wiesz jak żałuję, że nie mogę z tobą chodzić za rękę na ulicy, pocałować cię... Ale liczę, że pewnego dnia ułoży się. Chcę byś był znów mój, a ja chcę być twój.
Harry siedział nieruchomo analizując każde słowo szatyna. Był bardzo szczęśliwy, bo wiedział, że niebieskooki nie opuści go kolejny raz.
- Zawsze będę twój, Lou – wyszeptał.
- Wiem. Pamiętasz, że pewnego dnia powiedziałem, że weźmiemy kiedyś ślub? - na samo wspomnienie nastolatek szeroko się uśmiechnął i skinął głową potwierdzając – Nie żartowałem. Pewnego dnia będziesz mój na zawsze. Zgadzasz się?
Zapytał wyciągając spod kołdry krwistą różę i podał ją chłopakowi.
- Będę twój na zawsze – powtórzył wiedząc, że teraz jest zdecydowanie najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
Louis był definicją jego szczęścia. Niczego więcej nie potrzebował.